Instagram jest jednym z mediów społecznościowych, do których dostęp próbują Chińczykom zablokować ich władze. Chińscy internauci, potrafiący omijać takie blokady, nie tylko zauważyli jednak cytat z Dalajlamy, który na koncie Mercedesa pojawił się w poniedziałek, ale powielili go w chińskich mediach społecznościowych.

Dzień później Mercedes, nie wspominając o dalajlamie, przeprosił w chińskich mediach społecznościowych za zamieszczenie informacji, która "uraziła uczucia Chińczyków". Chińczyków zapewniono w oświadczeniu, że firma "podejmie konkretne działania, by pogłębić nasze zrozumienie (...) chińskiej kultury i wartości".

W Pekinie rzeczniczka niemieckiego koncernu Daimler AG, do którego należy Mercedes, powiedziała, że - o ile jej wiadomo - władze chińskie nie interweniowały w sprawie cytatu z dalajlamy.

Reuters poinformował, powołując się na dwa źródła zaznajomione ze sprawą, że chińska spółka Geely Automobile Holdings Ltd kupiła udziały w koncernie Daimler AG. Wielkość tego udziału nie jest znana, ale zapewne nie przekracza 3 proc. akcji, czyli progu powyżej którego transakcję trzeba oficjalnie notyfikować.

Nie jest jasne, czy Geely, do którego należy m.in. szwedzki producent samochodów osobowych Volvo Cars, chciał nabyć więcej akcji Daimlera. Jak podała w niedzielę cytując własne źródła niemiecka gazeta "Bild am Sonntag", chiński inwestor zamierzał stać się największym akcjonariuszem niemieckiego koncernu.

Chiny często krytykują przedstawicieli innych państw za spotkania z Dalajlamą XIV, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1989 roku, którego władze w Pekinie oskarżają o działania na rzecz niepodległości Tybetu. Komunistyczne Chiny zajęły Tybet w latach 50. XX wieku, a Dalajlama XIV od 1959 roku przebywa na uchodźstwie.