Dzięki elektronice hurtowo pakowanej w samochody złodzieje nie muszą wyłamywać zamków, brudzić sobie rąk. Rozwój nowych technologii sprawił, że drogie auta marek premium (Audi, BMW, Mercedes) czy tak popularne w Polsce modele Volkswagena (passat, golf) i samochody firm japońskich (Mazda, Honda, Toyota) znalazły się w zasięgu amatorów cudzej własności. Zabezpieczenia producentów właściwie nic nie dają, a wręcz ułatwiają zadanie - tak jest w przypadku upowszechnienia technologii keyless - bezkluczykowego otwierania i uruchamiania pojazdu.

W Polsce ostatnio notuje się coraz więcej przypadków kradzieży aut wyposażonych w to udogodnienie. Policjanci mówią o kradzieży metodą na "walizkę". Przestępcy - przynajmniej dwóch - posługują się skanerem, transmiterem sygnału, wzmacniaczem oraz odpowiednią walizką, dzięki której odbiornik samochodu identyfikuje ją jako kluczyk.

Jednak niedawno mundurowi zatrzymali w Zabrzu złodzieja, który najwidoczniej uznał, że "walizka" może za bardzo rzucać się w oczy. W jego plecaku katowiccy kryminalni znaleźli niepozornie wyglądające "urządzenia techniczne i elektroniczne służące do otwierania i uruchamiania pojazdów bez użycia kluczyka". Mężczyzna miał też przy sobie pistolet pneumatyczny.

Złapany gagatek ma na swoim koncie duży "bagaż" przestępstw, głównie kradzieży pojazdów. Najwidoczniej niewielki sprzęt dawał mu ogromne możliwości i otwierał drzwi do wielu samochodów. Jakim cudem?

Przestępca złapany na Śląsku mógł "pracować" w duecie. A zasada działania była podobna do metody "na walizkę".

Jeden z szajki musiał znaleźć się blisko kluczyka (np. usiąść w tej samej restauracji dwa stoliki dalej od właściciela auta, zakraść się pod okno), a drugi w tym samym czasie pociągał za klamkę upatrzonego samochodu. Auto wysyłało żądanie przesłania kodu, sygnał ten wzmacniany przez złodziejskie urządzenie trafiał do kluczyka. Sygnał przez drugie urządzenie (z restauracji) trafiał do kluczyka, a ten odsyłał żądany kod, który tą samą drogą trafiał do auta, które otwierało się przed przestępcą.

Podobna procedura była powtarzana przy uruchamianiu silnika. Wystarczyło wsiąść i odjechać. Wszystko trwało kilka sekund.

Złodzieje samochodów najczęściej wykorzystują fakt, że właściciele aut zostawiają kluczyki swoich pojazdów na parapecie okna lub w pobliżu drzwi wejściowych od domu.

Jak zablokować złodzieja?

Policja ostrzega właścicieli pojazdów z systemem keyless, aby odpowiednio zabezpieczali kluczyk bezprzewodowy do swojego auta. W trakcie przebywania w domu powinien on znajdować się jak najdalej od ścian zewnętrznych, wejścia do domu, najlepiej w izolowanej strefie - metalowym pudełku lub zawinięty w folię aluminiową - tak, aby uniemożliwić przechwycenie sygnału emitowanego przez kluczyk.