Spółka ElectroMobility Poland zleciła przeprowadzenie kompleksowych badań, aby sprawdzić wiedzę polskich kierowców na temat elektromobilności i projektu polskiego auta elektrycznego.

- Chcieliśmy określić akceptowalne parametry techniczne i cenę miejskiego auta elektrycznego przed rozpoczęciem budowy prototypów - mówił Piotr Zaremba, szef projektu ElectroMobility Poland. Jak podkreślił, polscy kierowcy dobrze oceniają możliwość produkcji takich samochodów w Polsce. - Jesteśmy teraz na etapie konsultowania założeń konkursu na prototypy. To jest pierwszy z trzech kroków, który musimy wykonać, by całość sfinalizować uruchomieniem produkcji i wdrożeniem do sprzedaży - zaznaczył.

Jak dodał, badania miały też na celu sprawdzenie, na ile ulokowanie produkcji w kraju jest istotnym czynnikiem wyboru auta oraz zweryfikowanie atrakcyjności alternatywnych rozwiązań biznesowych, w tym car sharingu (współdzielenia auta) oraz abonamentu na baterie.

- Jak wynika z badań, idealne miejskie auto elektryczne według polskich kierowców powinno kosztować 60 tys. zł i mieć zasięg do 150 km. Istotne jest także, aby było ono produkowane w kraju, miało co najmniej 4-osobowe nadwozie, gwarancję oraz mogło korzystać z rozbudowanej sieci serwisowej - wyjaśnił Robert Bajek z Kantar TNS. Jak wynika z badania, dla 21 proc. ankietowanych znaczenie miała też możliwość jazdy autem elektrycznym po buspasach.

Z zachęt przy zakupie pojazdów na prąd kierowcy w Polsce za najistotniejsze uważają bonusy finansowe, w tym planowane od 1 stycznia 2018 r. zwolnienie z akcyzy dla aut elektrycznych i możliwość parkowania za darmo w centrach miast.

- Okazuje się, że aż 73 proc. kierowców zastanawiało się nad zakupem auta elektrycznego. Do ewentualnego zakupu zachęca ich niższy koszt eksploatacji i ekologiczność tego typu pojazdu, ale odstrasza ich wysoka cena zakupu oraz brak powiązanej z nim infrastruktury - zaznaczył Bajek. Dodał, że polscy kierowcy są jednocześnie otwarci na alternatywne rozwiązania, takie jak abonament na baterie (przy założeniu średniej ceny na poziomie ok. 200 zł miesięcznie) czy car sharing.

- W kategorii samochody elektryczne nie mamy na razie silnie ugruntowanych marek. Tak jak dzisiaj nie interesuje mnie, jakiej marki jest autobus, którym się poruszam, tak samo zaczniemy za jakiś czas patrzeć na samochody. To dobra wiadomość dla wszystkich nowych producentów, którzy na tym rynku będą próbowali zaistnieć - ocenił Zaremba.

W badaniu zwrócono też uwagę na zasięg auta elektrycznego. Ponad połowa (55 proc.) badanych akceptuje dystans do 200 km, zaś najczęściej (48 proc.) optymalną wskazywaną odległością pomiędzy punktami ładowania jest 50 km. O ile polscy kierowcy nie traktują wysokiego zasięgu jako warunku koniecznego dla miejskiego auta elektrycznego, to mają duże oczekiwania w stosunku do czasu ładowania. - 53 proc. z nich uważa, że całkowite naładowanie baterii powinno trwać nie dłużej niż 2 godziny. Zaś 97 proc. uważa, że cena miejskiego auta elektrycznego powinna być niższa lub taka sama jak samochodu spalinowego analogicznej klasy - wynika z badania.

Jak powiedział Bajek, Polacy są dumni z rodzimych produktów i dokonań, więc jeśli na rynku pojawiłby się polski samochód elektryczny, to chętnie rozważyliby jego zakup, ale pod warunkiem, że jego cena, design i technologia nie odstawałyby od oferty rynkowej. Według badań produkcja takiego auta w naszym kraju jest istotna dla 63 proc. badanych.

- Jest dla nas bardzo istotne, aby polski samochód elektryczny był projektem maksymalnie osadzonym w realiach rynkowych i miał możliwie największy potencjał na skomercjalizowanie - podkreślił Zaremba.

Badanie "Polski samochód elektryczny, czego oczekują kierowcy" składało się z dwóch etapów. Etap ilościowy, został poprzedzony badaniem jakościowym wśród 4 grup kierowców aut z segmentu A, B i C, którzy w ciągu ostatnich 6 lat kupili nowy lub używany samochód. W etapie ilościowym przebadano metodą CAWI reprezentatywną próbę 600 polskich kierowców, którzy mają samochód, co najmniej współuczestniczyli w procesie jego wyboru i co najmniej połowę dystansu pokonują w mieście.

ElectroMobility Poland to spółka, którą w październiku ub.r. powołały do życia: PGE, Tauron, Enea oraz Energa. Każda z firm objęła po 25 proc. jej kapitału akcyjnego, który wynosi 10 mln zł. Spółka planuje - przy wsparciu polskiego rządu - stworzyć podstawy dla nowego rynku w Polsce i stać się częścią globalnego przemysłu pojazdów elektrycznych.