Przemysłowy Instytut Motoryzacji (PIMOT) rozpoczął działalność nowego Centrum Bezpieczeństwa i Diagnostyki Pojazdów od mocnego uderzenia i to dosłownie. W specjalnie stworzonej hali przeprowadzono próbę zderzeniową pojazdu kategorii L7e (ciężkiego czterokołowca drogowego; pojazd bez wyposażenia waży 450 kg). Dlaczego wybór padł właśnie na samochód dla 16-latków?

Obowiązujące obecnie przepisy nie wymagają od producentów tego typu pojazdów przeprowadzenia badań dynamicznych, czyli crash testów. A takimi minisamochodami mogą kierować osoby 16-letnie, które zdały egzamin na prawo jazdy kategorii B1.

Wagę problemu dostrzegła też niezależna organizacja Euro NCAP, zajmująca się oceną bezpieczeństwa samochodów osobowych i już opracowuje procedury badawcze dla tego typu aut.

Test, który przeprowadził polski PIMOT został przygotowany zgodnie ze standardami Euro NCAP. Na betonowym bloku umieszczono barierę energochłonną typu "plaster miodu", przed zderzeniem pojazd osiągnął prędkość 40 km/h. W ocenie ekspertów warunki te odpowiadają przeciętnemu zdarzeniu drogowemu z innym pojazdem w terenie zabudowanym. Efekt?

- Przeprowadzony test zderzeniowy jednoznacznie wykazał, że czterokołowce nie zapewniają tego samego poziomu bezpieczeństwa co samochody osobowe - powiedział Paweł Posuniak, kierownik laboratorium bezpieczeństwa pojazdów PIMOT.

Podkreślił, że z uwagi na brak wymagań homologacyjnych w zakresie bezpieczeństwa biernego konstrukcji pojazdu oraz niewielkie wymiary, auta te nie chronią użytkowników nawet podczas zderzenia z prędkością poniżej dopuszczalnej w terenie zabudowanym.

- Szanse na przeżycie pasażerów podczas zaprezentowanego zderzenia są znikome. Samochody te często użytkowane są przez nieletnich, niedoświadczonych kierowców, co niesie za sobą dodatkowe zagrożenie wypadkowe - skwitował Posuniak.