- W policyjnym systemie w okresie od 1 stycznia do 31 sierpnia 2017 r. zarejestrowano 8305 skradzionych pojazdów. A wśród najczęściej kradzionych samochodów są modele producentów z Niemiec, Japonii i USA - powiedział dziennik.pl mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji i podkreślił jednocześnie, że mundurowi od dłuższego czasu odnotowują spadek kradzieży samochodów przy jednocześnie zwiększającej się skuteczności w zakresie wykrywania tego typu przestępstw.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jeśli chodzi o samochody Niemieckie to najpopularniejsze są Volkswageny, Audi i modele marek należących do koncernu VW, czyli Skoda i Seat. Dalej łupem przestępców często padają też osobówki wyprodukowane przez Toyotę, Lexusa, Mazdę i Hondę. Następnie pod flagą USA policja w swoich statystykach notuje auta koncernu Ford.

Złodzieje przebierańcy

Policjant podkreśla, że metody, jakich chwytają się rabusie, ewoluują wraz z postępem motoryzacji. Złodzieje samochodów zmieniają się w hakerów z walizkami wypchanymi elektroniką - a zmuszają ich do tego producenci aut, stosując np. system keyless (czy też system bezkluczykowy działa w ten sposób, że komputer pokładowy wykrywa kluczyk samochodu i np. po dotknięciu klamki odblokowuje drzwi oraz immobilizer. (CZYTAJ WIĘCEJ>>).

Poza elektroniką złodzieje stosują także metodę "na śpiocha" - włamują się do domu nocą, biorą kluczyki, dokumenty i odjeżdżają samochodem. Znane są też przypadki, kiedy przestępcy korzystali w ciągu dnia z autolawet.

- Warto zainteresować kiedy sąsiadowi wciągają na lawetę auto w którym wyje alarm. To wcale nie musi być tak, że samochód jest zepsuty i trafi do warsztatu. Coraz częściej zdarzają się przypadki, że policjanci po zatrzymaniu lawety odkrywają na niej skradzione auto - wyjaśnia Rzeczkowski.

Taki sposób kradzieży przestępcy stosują po długiej obserwacji "ofiary" i zapoznaniu się z jej zwyczajami, rozkładem dnia. - Wykorzystują moment, kiedy nikogo nie ma w domu, podjeżdża kierowca w ubraniu pomocy drogowej, ładuje auto i znika - opisuje przedstawiciel KGP.

Taki łup zazwyczaj kończy podróż w dziupli, skąd po rozebraniu najcenniejsze i najbardziej chodliwe podzespoły trafiają na internetowe aukcje a reszta na złom.

Jakiś czas temu w Krakowie złodzieje podjeżdżali lawetą i wybierali pojazdy, po których widać było, że są od dłuższego czasu nieużywane. Gdy ktoś z administracji osiedla zainteresował się sytuacją tłumaczyli, że działają na zlecenie służb miejskich, najczęściej straży miejskiej w ramach akcji porządkowania miasta.

Warszawa czarną dziurą

Z najnowszych danych Komendy Głównej Policji wynika również, że kradzieże samochodów są najpoważniejszym problemem w regionach uznawanych za bogate. Najwięcej utraconych samochodów zgłoszono z obszaru podlegającego Komendzie Stołecznej Policji w Warszawie (1990 sztuk), mundurowi ze Śląska zanotowali 1050 skradzionych pojazdów. Podium zamyka województwo dolnośląskie - tam kierowcy przez złodziejski proceder stracili 894 auta. Wielkopolska z liczbą 807 sztuk jest czwarta w policyjnym notowaniu.

Dane za 2016 roku mówią o 15 229 skradzionych pojazdach - z matematyki wynika, że w ciągu ośmiu miesięcy tego roku złodzieje ukradli już ponad 54 proc. tego co przez cały zeszły rok. Dlatego można pokusić się o prognozowanie mniejszej liczby utraconych osobówek na koniec 2017 r.