Miejscowość Szczurowa w województwie małopolskim. Biała limuzyna ozdobiona kwiatami sunie majestatycznie, na pokładzie para młoda, a przed nimi motocyklista. Widok tego, co dzieje się przed kolumną, nagrywała kamera zamontowana w aucie oraz pasażerka siedząca z przodu. W pewnym momencie motocyklista poderwał przednie koło i postawił maszynę dęba…

- Widząc nadjeżdżający orszak weselny, a przed nim motocyklistę, który popełnił wykroczenie drogowe - jechał na tylnym kole - policjant patrolu drogowego podjął decyzję o zatrzymaniu go do kontroli. Kierujący jednośladem nie zatrzymał się na wyraźny sygnał podany tarczą, oddalając się z dużą prędkością. Motocykl nie miał tablicy rejestracyjnej - powiedział dziennik.pl mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

- Policjant przypuszczał, że motocyklista, który oddalił się z miejsca kontroli, był uczestnikiem, a zarazem prowadzącym cały orszak weselny. Wynikało to m.in. z faktu, że w tej kolumnie było także kilku innych motocyklistów. Nadto, w tej okolicy odbywały się już orszaki weselne pilotowane przez motocykl - wyjaśnił.

Policjant drogówki kontra... rozjuszeni weselnicy

Rzecznik małopolskiej policji broni zachowania funkcjonariusza drogówki, który wylegitymował państwa młodych i członków orszaku weselnego, a kiedy zrobiło się nerwowo (weselnicy otoczyli radiowóz, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli) - zdecydował o wezwaniu wsparcia. Przypominamy, że w trakcie interwencji kierowca limuzyny został ukarany mandatem za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa (100 zł, 2 punkty karne).

- Policjant był przekonany, że osoby jadące bezpośrednio za motocyklistą znają dane personalne kierowcy jednośladu. Dlatego zatrzymał najbliższy pojazd w kolumnie, aby ustalić tożsamość pilota orszaku w rozmowie ze świadkami zdarzenia. Było to jak najbardziej zasadne. Tym bardziej, iż w przedmiotowej sytuacji zatrzymanie motocyklisty w wyniku pościgu było mało realne, a jego brawurowa jazda w trakcie ucieczki stwarzałaby także dodatkowe zagrożenie w ruchu drogowym - tłumaczy Gleń.

Czy dobrze się stało, że patrol nie ruszył w pościg? Rzecznik deklaruje "czynności wyjaśniające" co do prawidłowości przeprowadzenia tej interwencji.

Nagranie wideo pokazaliśmy innemu policjantowi drogówki, który stwierdził krótko: - Ja bym wsiadł w radiowóz i za nim pogonił. Nie raz ich ścigałem i dawałem radę.

Wideo nie pokazuje wszystkiego. Policja zna motocyklistę

- Nagrania opublikowane w sieci internetowej jest jedynie fragmentem większej całości, jak też nie obrazują w pełni okoliczności zdarzenia. Ocenianie działania policjantów na tym etapie jest przedwczesne - podkreśla przedstawiciel małopolskiej policji i wskazuje, że gdyby motocyklista zatrzymał się do kontroli, wówczas funkcjonariusz drogówki nie ustalałby jego tożsamości, zatrzymując inny pojazd tego orszaku weselnego - Co było w przedmiotowej sytuacji jak najbardziej uzasadnione - zaznaczył Gleń.

Z naszych ustaleń wynika, że policjanci znają już dane personalne motocyklisty; czeka go przesłuchanie.

- Sprawdzamy uzyskane informacje i doniesienia w tej sprawie. Wiemy, także że to stunter motocyklowy z pobliskiej miejscowości, który oprócz przedmiotowego orszaku weselnego zajmował się pilotowaniem - w taki brawurowy sposób - innych orszaków - skwitował rzecznik KWP Kraków.