Samochody w najbliższej przyszłości będą nie tylko elektryczne ale i autonomiczne, czyli poruszające się bez udziału kierowcy.

- Obecnie dostępne pojazdy z tak zwanym pierwszym i drugim poziomem automatyzacji potrafią samodzielnie zaparkować, utrzymywać stałą prędkość w ruchu drogowym, a te "inteligentniejsze" nawet wspomagać kierowcę w wyprzedzaniu innych pojazdów - tłumaczy Michał Niezgoda z Instytutu Transportu Samochodowego.

Przedstawiciele ITS twierdzą, że kamieniem milowym będą pojazdy trzeciego i czwartego poziomu, które wyręczą kierowcę podczas prowadzenia, przy czym nie zastąpią go w pełni. Wraz z nadejściem piątej ewolucji z pojazdów znikną: kierownica oraz pedały.

W ocenie naukowców po pokonaniu istniejących barier, w tym prawnych związanych np. z Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, czy krajowym Prawem o ruchu drogowym, można oczekiwać urynkowienia samochodów autonomicznych 4. generacji w 2025 roku, przy czym ich udział w skali globu nie przekroczy 1 procenta wszystkich pojazdów, ale już dekadę później osiągnie wartość kilkudziesięciu milionów sztuk.

- W pierwszej kolejności pojawią się na zamkniętych obszarach, czyli będzie to testowanie pod szczególnym nadzorem. Natomiast w pełni komercyjne ich wykorzystanie, zakładam że będzie około 2025 roku, bo wtedy będą wszystkie wytyczne. I myślę, że wszystkie problemy, które mogą pojawić się, czy to związane z etyką, czy z bezpieczeństwem ruchu drogowego, czy innymi elementami, zostaną pokonane - ocenił Marcin Ślęzak, dyrektor ITS.

Rząd ma pomóc

Dodał, że Instytut będzie pracował nad stworzeniem koncepcji Polskiego Centrum Kompetencji, w tym laboratorium badawczego na potrzeby testowania tych technologii. ITS powoła również Krajowy Punkt Kontaktowy dla producentów pojazdów i podzespołów, firm technologicznych, samorządów, instytucji nauki oraz innych organizacji zainteresowanych rozwojem i wdrażaniem systemów CAD (connected and automated driving, czyli współpracujących, zautomatyzowanych i autonomicznych pojazdów).

A prace nad rozwojem pojazdów autonomicznych w Polsce ma wspierać rząd. Minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk oraz minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedzieli rozpoczęcie współpracy w zakresie automatyzacji ruchu drogowego.

Audi pręży muskuły. Nowe A8 już z trzecim poziomem automatyzacji  

Na konferencji w Warszawie nie zabrakło Audi, które jest jednym z czołowych na świecie koncernów rozwijających technikę autonomicznej jazdy.

- Przykładamy ogromną uwagę do rozwoju cyfrowych systemów autonomicznej i zautomatyzowanej jazdy, ponieważ wpływają one na większe bezpieczeństwo zarówno w mieście jak i w dłuższych podróżach, na większy komfort dla podróżujących, a w końcu także na skuteczne wykorzystanie infrastruktury transportowej oraz na wykorzystanie możliwości ekologicznej jazdy - powiedział Michał Bowsza, dyrektor marki Audi w Polsce.

Bowsza podkreślił, że nowe Audi A8 jest pierwszym na świecie samochodem produkowanym seryjnie, przystosowanym do zgodnego z międzynarodowymi standardami automatycznego prowadzenia poziomu 3. - Pilot jazdy w korkach Audi AI zamontowany w tym modelu, może przejąć zadanie prowadzenia samochodu na autostradzie lub na drodze szybkiego ruchu z przeciwległymi pasami ruchu oddzielonymi od siebie barierami, o ile prędkość pojazdu nie przekracza 60 km/h - wyjaśnił.

System stosowany w A8 zarządza ruszaniem, przyspieszaniem, manewrowaniem, zwalnianiem i hamowaniem auta, o ile znajduje się ono przez cały czas na obranym wcześniej pasie ruchu. W przypadku, gdy kierowca aktywuje system pilota jazdy w korkach przyciskiem AI na konsoli środkowej, może na dłuższy czas zdjąć nogę z pedału gazu i ręce z kierownicy.

Audi od kilku lat testuje rozwiązania pozwalające na autonomiczną jazdę. Jesienią 2009, model TTS bez kierowcy przejechał Bonneville Salt Flats w amerykańskim stanie Utah. Białe coupe, wykonując precyzyjnie zaprogramowane pętle, narysowało logo Audi na powierzchni wyschniętego, słonego jeziora. Jadąc z prędkością ok. 210 km/h, ustanowiło wówczas rekord prędkości autonomicznie jadącego samochodu.

Rok później to samo TTS pokonało legendarny górski odcinek specjalny wokół szczytu Pikes Peak w amerykańskim stanie Kolorado. Na przejechanie 20-kilometrowego odcinka z 156 zakrętami, autonomiczny pojazd potrzebował ok. 27 minut, a jego prędkość maksymalna wyniosła 72 km/h. Nawigowanie odbywało się poprzez dane GPS - z dokładnością do kilku centymetrów.

Kolejnymi etapami na drodze badań i rozwoju było m.in. przejechanie przez autonomicznie jeżdżące Audi A7 Sportback trasy ponad 900 km z San Francisco do Las Vegas, czy testowe jazdy w gęstym ruchu miejskim w Szanghaju i na ruchliwej autostradzie w Niemczech.

A prezentowany w czasie konferencji w Warszawie model "Bobby", w 2014 roku z prędkością sięgającą momentami 240 km/h, wykonał samodzielnie, bez kierowcy, pełne okrążenie toru Hockenheimring.