Hyundai chce pobić w Europie Toyotę. Koreański producent planuje podwoić liczbę modeli SUV do czterech w 2019 roku, a do 2021 oferta crossoverów tej firmy powinna jeszcze bardziej spęcznieć. I właśnie wtedy koncern z Seulu planuje wyprzedzić Toyotę i Nissana by zostać najlepiej sprzedającą się marką z Azji.

A ofensywa SUV-ów Hyundaia rozpoczęła się tego lata razem z odsłonięciem modelu KONA, który na rynku europejskim zadebiutuje jesienią 2017 roku i będzie rywalizować z toyotą C-HR. Co ciekawe, koreański koncern przewiduje też wprowadzenie na całym świecie w 2018 roku kony z napędem elektrycznym - takie auto na jednym ładowaniu ma pokonywać 390 km. W planach jest jeszcze mniejszy crossover oraz nowy, flagowy SUV większy od Santa Fe.

Jednak to nie wszystko. Do pokonania japońskich firm Koreańczycy zamierzają wykorzystać również auta z napędem elektrycznym. W 2021 pojawi się zelektryfikowana limuzyna genesis, a później kolejny model z akumulatorami gwarantującymi 500 km zasięgu.

W walce o prymat Hyundai wykorzysta też najnowsze dzieło, które ujawnił w Seulu. Nowy SUV o kryptonimie FCEV wykorzystujący wodorowe ogniwa paliwowe do produkcji prądu to rozwinięcie prototypu pokazanego w Genewie wiosną tego roku (FE Fuel Cell koncept). Pod względem designu wyprzedza rywali o lata świetlne - po modelu KONA to drugi już samochód stworzony z użyciem nowego języka stylistycznego.

Nowy SUV jest kolejnym krokiem Hyundaia w realizacji planów rozwoju aut o niskim zużyciu paliwa, zgodnie z celem Hyundai Group, jakim jest wprowadzenie do 2020 roku 31 modeli ekologicznych (marki Hyundai i Kia).

Przód auta zdominował kaskadowy grill ale w znacznie odważniejszej formie. Zastosowano też nowe, podwójne reflektory, a wąskie światła LED do jazdy dziennej przewidziano na górze reflektorów. Twórcy podkreślają, że ich najmłodsze dziecko jest autem niemal gotowym do produkcji seryjnej. A ta ma ruszyć w 2018 roku. Tym samym potwierdzają się słowa prezesa Hyundai Motor Poland - Sukwon Kim w rozmowie z dziennik.pl zdradził czego w najbliższym czasie powinni spodziewać się kierowcy (CZYTAJ WIĘCEJ>>).

Napęd? Tu mamy dobre i złe wieści. Pozytywna jest taka, że inżynierom Hyundaia udało się stworzyć ogniwa paliwowe wytwarzające tyle energii elektrycznej z wodoru by wystarczyło jej na przejechanie 800 km. W samochodzie zastosowano trzy, jednakowej wielkości zbiorniki zamiast dwóch różnych rozmiarów, co zmniejsza masę własną pojazdu.

To oznacza poważny postęp - dla porównania 136-konny ix35 Fuel Cell (pierwszy masowo produkowany model zasilany wodorem; 2013) ma na pokładzie dwa zbiorniki umożliwiające zgromadzenie wodoru, o łącznej masie 5,64 kg, co zapewnia zasięg 594 km.

Nowy SUV Hyundaia nie powinien też być zawalidrogą - źródłem napędu jest elektryczny silnik o mocy 163 KM i maksymalnym momencie obrotowym 400 Nm.

W nowym SUV-ie ulepszono także parametry rozruchu samochodu, eliminując problemy związane z eksploatacją pojazdów wodorowych w temperaturach ujemnych. Dzięki temu, możliwe jest uruchomienie FCEV nawet przy -30 stopniach Celsjusza.

Zapowiada się ciekawie, tyle że w Polsce stacji tankowania wodoru jest jak na lekarstwo a rząd nic nie robi w kierunku promowania alternatywnych napędów. I to jest kiepska informacja.