Prawie 2 m wysokości, ponad 2 m szerokości i 5 metrów z hakiem długości - ta góra postawiona na 37-calowych kołach to chevrolet colorado ZH2. Pod podłogą pracuje specjalnie zmodyfikowane i wzmocnione zawieszenie - to dla utrzymania mobilności w każdych warunkach terenowych. Inżynierowie Chevroleta przekazując ten pojazd do testów dla U.S. Army jesienią 2016 roku podkreślali, że to najcichszy samochód wojskowy.

Dlaczego? Otóż do napędu wykorzystano ogniwa paliwowe wytwarzające do 25 kW energii elektrycznej z wodoru. Dzięki temu colorado ZH2 ma poruszać się właściwie bezszelestnie i zapewniać ponad 320 km zasięgu. Warto zauważyć, że jednostka elektryczna nie produkuje tak dużej ilości ciepła jak silnik benzynowy, a to oznacza że samochód staje się trudniejszy do namierzenia przez wroga.

Podkraść się i zaatakować znienacka 

Wojsko na terenach TARDEC (U.S. Army Tank Automotive Research, Development and Engineering Center) sprawdzało jak colorado ZH2 poradziłby sobie na polu walki.

Armia testowała m.in. bezgłośną pracę napędu w trakcie cichej obserwacji i przemieszczaniu się zwiadowców.

Colorado ZH2 wozi na pokładzie własną, miniaturową elektrownię, która może zasilać sprzęt wykorzystywany przez żołnierzy w trakcie akcji. W ten sposób zamontowany na pikapie wodorowy generator eliminuje potrzebę zabierania ze sobą dodatkowych akumulatorów.

Roczne testy niebawem dobiegną końca. Wtedy być może armia amerykańska zdecyduje o przydatności ogniw wodorowych na polu walki.