W Polsce najczęściej kradzionymi pojazdami są Volkswageny, Audi oraz modele marek japońskich - Mazda, Toyota, Honda. Policja podkreśla, że złodzieje głównie posługują się komputerami i najróżniejszym oprzyrządowaniem elektronicznym. Ale zdarzały się też przypadki mniej zaawansowane technicznie.

Kradzież na butelkę można uznać za jeden z takich sposobów. Pod tylne nadkole złodziej wkładał flaszkę z cieczą. Gdy kierowca ruszał, słyszał tarcie i hałas. Zatrzymywał samochód by sprawdzić co się dzieje. Wtedy złodziej wskakiwał za kierownicę i odjeżdżał.

Policja podkreśla, że ciągle stosowana jest też metoda "na kolec". Przestępcy najczęściej działają na parkingach przy centrach handlowych. Najpierw przebijają koło upatrzonego auta, później wykorzystują nieuwagę kierowcy i kradną wartościowe rzeczy, w tym także zakupy.

A o tym, że wyobraźnia złodziei błądzi krętymi ścieżkami świadczy najnowszy pomysł z Rosji. Przestępca upatruje sobie samochód, przez szprychy felgi oplata łańcuch i zamyka go kłódką - w ten sposób auto jest "przykute". Jeśli ktoś ruszy ryzykuje co najmniej zniszczenie karoserii...

Kierowca za wycieraczką znajduje list z "żądaniem okupu". Sprawca informuje właściciela samochodu, że poda mu kod do kłódki lub zdradzi miejsce ukrycia klucza w zamian za 15 tys. rubli (ponad 900 zł). Przestępca domaga się przelewu przez usługę Qiwi (Rosjanie w ten sposób często wysyłają i odbierają pieniądze). A z "porywaczem" auta można porozmawiać przez komunikator Viber. Przestępcy tym sposobem mają atakować poza miastem i z dla od błyskawicznej pomocy.

Przestępcy mają też w zanadrzu awaryjne sposoby złupienia ofiary - proponują przecinanie łańcuchów na telefon, lub podają adres do sklepu "metalowego", w którym jego wspólnik sprzeda nożyce lub piłę za kosmiczną cenę.

Ktoś może powiedzieć, że warto mieć w aucie nożyce. Ale co zrobić, kiedy przestępca zaatakował nasz samochód pierwszy raz? Bo kto na co dzień wozi w bagażniku sprzęt do cięcia metalu?