Policja potwierdziła, że takie zdarzenie miało miejsce, ale ze względu na ochronę danych osobowych nie podała więcej informacji. "Super Express" twierdzi jednak, że dotarł do poszkodowanych kraksy, której sprawcą był poseł PiS Łukasz Zbonikowski.

Bulwarówka relacjonuje, że wszystko wydarzyło się przed godziną 22. Polityk po pracy na polu wyjechał na drogę traktorem z podczepionym agregatem uprawowym. Jak potwierdziła później policja, maszyna była nieoświetlona.

Tą samą drogą, z przeciwnej strony, fordem galaxy jechała pięcioosobowa rodzina. Auto uderzyło w maszynę przyczepioną do ciągnika Zbonikowskiego i wpadło do rowu.

Jedna osoba straciła przytomność i przebywa w szpitalu. Kierująca fordem kobieta jest poobijana, nosi kołnierz ortopedyczny. - Poseł początkowo nie był zbyt miły, twierdził, że to nie jego wina i zasłaniał się legitymacją poselską oraz immunitetem - miała powiedzieć gazecie poszkodowana.

Z jej relacji wynika też, że polityk PiS początkowo nie przyjął mandatu.

Refleksja przyszła na drugi dzień. Policja poinformowała, że poseł przyjął mandat i chce przeprosić poszkodowanych.

Inaczej sprawę przedstawia sam Zbonikowski. Twierdzi, że nie zasłaniał się immunitetem i mandat przyjął na miejscu zderzenia.

Za spowodowanie kolizji polityk dostał karę 500 zł i 6 punktów. W chwili zdarzenia był trzeźwy.