Kompaktowy SUV to złoty środek pomiędzy rozmiarami i przyjemnością prowadzenia a kosztami zakupu i utrzymania. Dlatego właśnie sprzedaż tych samochodów rośnie tak zdecydowanie. Według prognoz segment tej wielkości SUV-ów do 2020 roku czeka 20-procentowy wzrost. W samej tylko Europie ich sprzedaż powinna wystrzelić z obecnych 1,6 mln sztuk do 2 mln w 2020 r.

SUV podnosi prestiż firmy

Ostatnio do boomu coraz odważniej przyczyniają się firmy, które w swojej działalności zauważają jeszcze więcej korzyści z wyboru tych podwyższonych samochodów.

- SUV-y stają się coraz bardziej popularne w firmowych flotach z kilku powodów. Samochód służbowy dawno przestał być kojarzony z prostym autem segmentu B, wyposażonym tylko w "artykuły pierwszej potrzeby". Samochód to często wizytówka firmy, pierwszy reprezentant - zauważa w rozmowie z dziennik.pl Piotr Wielgus, redaktor naczelny magazynu "Menadżer Floty".

Im wyżej, tym bezpieczniej

Ale nie tylko względy wizerunkowe decydują o wyborze modelu SUV zamiast "zwykłego" auta. W ocenie Wielgusa pracodawcy zmienili również podejście do pracowników. Ważne stały się dla nich nie tylko prestiż i osiąganie celów, lecz również bezpieczeństwo i komfort pracy kadry. - Bez wątpienia samochód typu SUV czy crossover jest o wiele bardziej komfortowy niż typowy kompakt czy auto miejskie. Oczywiście nie oznacza to, że gromadnie wszyscy pracownicy zostaną wyposażeni w auta tego gatunku - podkreśla.

Ekspert wskazuje, że SUV-y to pojazdy zarezerwowane dla kadry kierowniczej, menadżerów średniego szczebla i dyrektorów. Firmy coraz częściej nie narzucają konkretnej marki czy modelu, lecz wyznaczają limity kwotowe na zakup samochodu służbowego.

- W efekcie pracownicy mając możliwość poruszania się w konkretnym budżecie wybierają SUV-a. Wpasowuje się to w ogólny trend coraz większej popularności tego typu samochodów - podkreśla szef "Menadżera Floty".

A wybierać jest z czego. Dziś każdy koncern obecny na polskim rynku ma w swojej ofercie samochody z tego segmentu. Jeśli zaś chodzi o klasę kompaktowych SUV-ów, to jedną z najciekawszych propozycji jest Hyundai Tucson. Samochód otrzymał od designerów masywne rysy, zaś inżynierowie postarali się zmieścić w nim jak najwięcej innowacji technicznych. Nie bez znaczenia są też ekonomiczne silniki oraz bogate wyposażenie. W efekcie kierowcy dostają samochód o ekskluzywnej prezencji, z pozycją za kółkiem dającą poczucie panowania nad znacznie potężniejszym pojazdem.

Hyundai Tucson solidną inwestycją

- Atutem Tucsona jest też silna pozycja Hyundaia wśród marek flotowych i fakt, że koreański producent ma mocną gamę modelową tak naprawdę w każdym segmencie, będąc niezłą alternatywą dla marek niemieckich czy japońskich - zauważa Wielgus.

Nie bez znaczenia są też późniejsze bardzo niskie koszty użytkowania Tucsona. Docenią je nie tylko kierowcy prywatni, ale również menedżerowie flot, dla których łączne koszty eksploatacji auta - tzw. Total Cost of Ownership (TCO) - często przesądzają o zakupie auta do firmy. Dużą wagę ma również to, że mimo wyższej ceny zakupu w końcowym rozrachunku SUV nie jest taki drogi, ze względu na prognozę niższej utraty wartości. Tucson m.in. dzięki pochodzeniu z europejskiej fabryki i 5-letniej gwarancji bez limitu kilometrów należy do czołówki SUV-ów utrzymujących wiodącą wartość rezydualną w swojej klasie. Z danych Eurotax wynika, że po trzech latach eksploatacji przy rocznym przebiegu na poziomie 30 tys. km SUV Hyundaia będzie wart ok. 50 proc. pierwotnej ceny. To znacznie więcej niż średnia rynkowa w tej klasie.

- Dla firm cały czas najważniejsze są pieniądze. SUV-y mają niezłą wartość rezydualną czyli "trzymają cenę", nie są o wiele droższe od "tradycyjnych" modeli flotowych, mają dobre TCO. Tak jak wspomniałem, liczy się też bezpieczeństwo i komfort. Dla pracownika zawsze większą zachętą będzie samochód większy i wygodniejszy, niż kompaktowe auto B lub C - skwitował redaktor naczelny "Menadżera Floty".