"Na mechanika" - to nowy sposób naciągania nieświadomych osób. A o najświeższej metodzie stosowanej przez przestępców zrobiło się głośno po incydencie w Łodzi. Tam kobieta przyjechała swoim seicento do sklepu i poszła zrobić zakupy. Gdy wróciła i chciała odjechać okazało się, że auto jest niesprawne. Wtedy podszedł do niej mężczyzna i zaproponował pomoc - twierdził, że jest właśnie ze swoim dziadkiem, który potrafi naprawiać samochody.

Mężczyźni szybko namierzyli przyczynę usterki i poinformowali właścicielkę, że mają przy sobie niezbędne części. Po około 20 minutach okazało się, że samochód jest ponowie sprawny.

20 minut kombinowania i 500 zł

Za naprawę policzyli sobie 500 zł. Właścicielka samochodu zaczęła podejrzewać, że padła ofiarą oszustów - pod pretekstem pobrania gotówki z bankomatu oddaliła się od dwóch gagatków i o całej sprawie poinformowała ochronę sklepu oraz policję. Nagranie z monitoringu pokazało, że oszuści uszkodzili samochód, gdy kobieta robiła zakupy - jeden z mężczyzn otworzył maskę w jej seicento i je unieruchomił.

Mundurowi zatrzymali dwóch mieszkańców Gniezna. 44-letni mężczyzna i jego 74-letni kompan usłyszeli zarzuty usiłowania oszustwa. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności. To jednak nie koniec ich "przygód"...

Przenieśli się z Łodzi do Poznania

Okazuje się, że wpadka w Łodzi nie odstraszyła pary kombinatorów. Fałszywi mechanicy przenieśli się do Poznania i tam ponownie wpadli w ręce tamtejszej policji.

Funkcjonariusze z Poznania skontaktowali się z mundurowymi z Łodzi, gdzie miały miejsce podobne przypadki i - jak się okazało - uczestniczyli w nich ci sami sprawcy. Dzięki temu udało się ustalić tożsamość "mechaników".

Także w stolicy Wielkopolski para przestępców wybierała na parkingach przed centrami handlowymi starsze auta. Następnie dzięki możliwości otworzenia maski auta bez kluczyków lub dzięki łatwemu dostępowi do newralgicznych podzespołów samochodu, mężczyźni unieruchamiali pojazd.

Tym razem starszy "mechanik" podchodził pierwszy

Gdy właściciel samochodu wracał na parking i orientował się, że auto jest niesprawne, pojawiał się starszy z nich oferował swoją pomoc. Następnie na oczach właściciela "mechanik" wymieniał "uszkodzoną" część na taką samą - również sprawną. "Naprawa" kosztowała z reguły kilkaset złotych.

U jednego z mężczyzn zabezpieczono torbę z narzędziami, którymi miał naprawiać zepsute wcześniej auta. Policja nie wyklucza, że duet działał na terenie kilku województw.

Do tej pory na terenie Poznania i w okolicznych gminach policjanci ustalili trzech poszkodowanych metodą "na mechanika". Policja czeka na kontakt od innych osób, które padły ofiarami oszustów.