Parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej ostatnio bardzo pilnują zasad ruchu drogowego. Niedawno poseł Cezary Tomczyk zdjęciem rządowej limuzyny na miejscu dla niepełnosprawnych ściągnął gromy na głowę minister Anny Zalewskiej i BOR. Przypominamy, że szefowa resortu edukacji przyjechała do Sieradza na otwarcie sali gimnastycznej w szkole integracyjnej.

A teraz stawkę podbija Sławomir Nitras, który postanowił napiętnować parkowanie posła partii rządzącej.

- W Sejmie mamy piękną zieleń. Poseł Krzysztof Zaremba z PiS ma tak wielkie auto, że się na normalnym miejscu nie zmieścił. Czy nie można normalnie? Nie brakuje wolnych miejsc parkingowych. Chyba, że parafrazując Słonimskiego - Pan poseł może wszędzie - stwierdził poseł PO. 

Z parkowania na trawniku i w dodatku pod nosem policji zasłyną też m.in. Jacek Kurski. CZYTAJ WIĘCEJ>>

Nie można jednak zapomnieć, że i politykom Platformy przytrafiały się wpadki z przepisami ruchu drogowego. Sam Nitras w 2012 roku, będąc europosłem, pędził swoim audi aleją Wojska Polskiego w Szczecinie i wpadł w sidła wspólnego patrolu policji i żandarmerii wojskowej (CZYTAJ WIĘCEJ>>). Radar pokazał, że przedstawiciel PO jechał 101 km/h w miejscu, w którym obowiązywało organicznie do 50 km/h. Z relacji mundurowych wynikało, że zasłonił się immunitetem. Później przeprosił za złamanie przepisów i wpłacił 500 zł na szczecińskie hospicjum.

Pod zdjęciami Nitrasa pojawiają się też komentarze wypominające politykowi PO formułę "pan poseł może wszędzie". A chodzi o incydent z 2009 roku, kiedy to cofał na niemieckiej autostradzie. Został zatrzymany przez policję, ale zasłonił się paszportem dyplomatycznym i uniknął mandatu.