Do stłuczki dwóch rządowych aut doszło przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej. Kierowca BMW serii 7 cofając przepchnął oczekujące za nim BMW X5 (WIDEO niżej).

Auta zderzyły się na oczach dziennikarzy czekających na zakończenie rozmowy prezesa PiS z szefem MON. Politycy rozprawiali o dalszych losach Bartłomieja Misiewicza. Polsat News twierdzi, że samochody przyjechały najprawdopodobniej po ministra Antoniego Macierewicza.

Szkolny błąd u zawodowca?

- Kuriozalna sytuacja. Zastanawiam się czy przez głupotę, czy celowo by odwrócić uwagę od sprawy Misiewicza. Ale najprawdopodobniej to kolejny efekt partactwa systemowego - zniszczenia BOR i Żandarmerii Wojskowej m.in. przez zwolnienia doświadczonych kierowców jeżdżących w kolumnach ochronnych - powiedział dziennik.pl Krzysztof Brejza, poseł Platformy Obywatelskiej.

Jego zdaniem ta kolizja przed siedzibą PiS to dowód na to, że obecnych szoferów należy wysłać na podstawowy kurs nauki jazdy. - Przecież te samochody mają czujniki cofania, kamery. Kierowca BMW był chyba ślepy i głuchy - zauważył poseł PO.