- Pojawia się coraz więcej informacji o tym, że zostały przekroczone przepisy i złamane prawo, dlatego składamy zawiadomienie do prokuratury o podejrzenie popełnienia przestępstwa w związku z wydarzeniami, które miały miejsce w Lubiczu pod Toruniem. W zawiadomieniu przede wszystkim wskazujemy, że mogło dość do przekroczenia uprawnień ze strony ministra Macierewicza - wyjaśnia w rozmowie dziennik.pl poseł PO Krzysztof Brejza.

W ocenie polityka PO Macierewicz mógł, wykorzystując swoje kompetencje, nakłaniać kierowcę pojazdu do niezachowania ostrożności i przekraczania przepisów ruchu drogowego. - Tylko dlatego, że panu ministrowi spieszyło się na uroczystości związane z wręczeniem nagrody dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego - uzasadnia poseł. 

Brejza przypomina, że w tym wypadku uszkodzono osiem samochodów i były też osoby poszkodowane, które trafiły do szpitala. A to jego zdaniem kolejne argumenty za tym, by sprawą zajęła się prokuratura. - Co ważniejsze, wszystko wskazuje na to, że zostały wypełnione znamiona z artykułu 173 par. 2, czyli spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym - mówi polityk opozycji.

Poseł Brejza domaga się też wyjaśnienia zachowania szefa MON tuż po samym wypadku. 

- Artykuł 44 kodeksu drogowego nakazuje uczestnikom ruchu drogowego, nie tylko kierowcom limuzyn pana Macierewicza, ale również samemu panu Macierewiczowi, pozostać na miejscu wypadku. Dlatego pytamy i chcemy, żeby ustaliła to prokuratura, dlaczego pan Macierewicz czmychnął, uciekł z miejsca wypadku, a dlaczego świadkowie tego wypadku musieli pozostać 5 godzin i czekać na przyjazd prokuratora z Poznania - docieka Brejza.