- Dotarły do mnie informacje, że rządowym BMW X5, które zostało najmocniej rozbite w wypadku pod Toruniem, mógł kierować znajomy Antoniego Macierewicza, który nie miał prawa prowadzić tego auta, ponieważ nie jest funkcjonariuszem Żandarmerii Wojskowej - powiedział dziennik.pl Krzysztof Brejza.

Jak wyjaśnia, stąd jego kolejna interpelacja w trybie pilnej interwencji do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

- Domagam się od szefa MON wyjaśnienia, kto kierował pojazdem marki BMW X5, uczestniczącym w wypadku przy węźle Lubicz w ciągu DK 10 i czy kierowca tego pojazdu dysponował stosownymi uprawnieniami - wyjaśnia polityk PO.

Tryb pilnej interwencji poselskiej oznacza, że minister Macierewicz ma 14 dni na odpowiedź.

Wcześniej Żandarmeria Wojskowa przyznała, że w wypadku uczestniczyły dwa BMW należące do ŻW.

To przez pogodę?

Zastępca prokuratora okręgowego ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu mjr Wojciech Skrzypek poinformował, że według wstępnych ustaleń, jeden z samochodów w kolumnie, z uwagi na trudne warunki drogowe, stracił przyczepność i uderzył w tył poprzedzającego go pojazdu. Następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem.

Z Warszawy do Torunia w godzinę i 45 minut? Jakim cudem? Podróż krajową dziesiątką (na której miał miejsce wypadek aut z Macierewiczem) powinna trwać niemal 3 godziny. Z wzoru na prędkość (droga dzielona przez czas) wynika, że rządowy samochód musiał jechać średnio z prędkością ponad 146 km/h.

CZYTAJ WIĘCEJ >>>