Instalacje 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle składają się z kamer obserwujących wjazdy na skrzyżowanie oraz kamer, które rozpoznają typy pojazdów oraz ich numery rejestracyjne.

Urządzenia działają na zasadzie wideodetekcji. Kamery nie mierzą prędkości. Obserwują drogę i rejestrują te auta, które mimo czerwonego światła wjechały na skrzyżowanie.

Co ważne, 20 punktów kontroli, umiejscowionych między innymi na skrzyżowaniach, nie jest oznakowane jak na przykład klasyczne fotoradary. Znana jest jedynie ich lokalizacja - dlatego kierowcy albo muszą nauczyć się jeździć zgodnie z przepisami, albo pamiętać mapę rozmieszczenia rejestratorów.

Wiadomo, że 20 instalacji do monitorowania skrzyżowań i rejestracji wjazdu na czerwonym świetle ustawiono: w województwie dolnośląskim w Polkowicach; w województwie pomorskim w Luzinie, Miszewie i Mostach; w województwie wielkopolskim w Komornikach i Pile; w województwie kujawsko-pomorskim w Grębocinie, Kowalu oraz Nakle nad Notecią; w województwie śląskim w Pyskowicach i Łaziskach Górnych; w województwie małopolskim w Olkuszu i Łukanowicach; w województwie lubelskim w Anielinie u zbiegu ulicy Puławskiej z drogą krajową nr 12; w województwie mazowieckim w Markach, Mrokowie oraz Jabłonnie; w województwie łódzkim w Zgierzu; w województwie podkarpackim w Ropczycach i Stalowej Woli.

Rejestratory te nie są przyrządami pomiarowymi - nie mierzą wartości fizycznych - a co za tym idzie przepisy nie przewidują konieczności ich badań i homologacji.

Za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat od 300 do 500 zł i 6 punktów karnych. To jedna z najostrzejszych kar przewidzianych przez przepisy.