System urządzeń do odcinkowego pomiaru średniej prędkości (OPP), których zakup i instalacja kosztowały ok. 8 mln zł, już zapięty na ostatni guzik. Oznacza to koniec procesu dostarczania zasilania - prąd został doprowadzony do każdego miejsca, w którym przewidziano funkcjonowanie urządzenia do kontroli przejeżdżających pojazdów. Co ciekawe, do sieci składającej się początkowo z 29 odcinków dołączył 30 zestaw OPP w województwie pomorskim. Jest to pierwsza w Polsce tego typu instalacja, która została wybudowana na drogach wojewódzkich.

- Główny Inspektorat Transportu Drogowego otrzymał do wyłącznego użytkowania urządzenie do odcinkowego pomiaru średniej prędkości, będące własnością Zarządu Dróg Wojewódzkich w Gdańsku. To lokalizacja w ciągu drogi wojewódzkiej nr 216, pomiędzy Redą a Rekowem Górnym, która już działa w ramach systemu CANARD - mówi dziennik.pl Łukasz Majchrzak, naczelnik wydziału analiz i rozwoju systemowego Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. - Aktualnie rejestracja naruszeń prowadzona jest już we wszystkich 30 lokalizacjach - dodaje.

Warto podkreślić, że z mapy lokalizacji zniknął najdłuższy odcinek przewidziany w biegu krajowej 61 (Kisielnica-Stawiski, Podlaskie; miał ponad 6,2 km). Nie oznacza to jednak, że zdemontowane maszty i kamery leżą bezczynnie w magazynie. - Cała instalacja została przeniesiona i monitoruje prędkość na nowym odcinku Łęczna-Turowola w województwie lubelskim. Powodem relokacji była zgłoszona przez GDDKiA planowana przebudowa drogi 61, na której pierwotnie zamontowano infrastrukturę - wyjaśnił nam Majchrzak.

Przypominamy, że pierwsze urządzenia do odcinkowego pomiaru średniej prędkości rozpoczęły rejestrację naruszeń w 2015 r. Do monitorowanych lokalizacji należały wówczas: Łosiów, Łuszczów, Karniewo oraz odcinek Zwierki-Zabłudów (w tych miejscach rejestracja naruszeń została uruchomiona w IV kwartale 2015 r.).

Jak działa odcinkowy pomiar średniej prędkości?

Fragmenty dróg objęte odcinkowym pomiarem prędkości oznakowano podobnie jak w przypadku fotoradarów - znanym wszystkim kierowcom niebieskim znakiem D51 uzupełnionym o tabliczkę "Kontrola średniej prędkości na odcinku … km".

System bardziej bezwzględny niż fotoradary

Na każdym z 30 odcinków dróg zainstalowano metalowe konstrukcje, a na nich kamery odczytujące numery rejestracyjne pojazdów (jeden zestaw na początku odcinka, drugi na końcu). Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. System funkcjonuje zatem odmiennie niż klasyczny fotoradar - chodzi o mierzenie prędkości na dłuższych odcinkach drogi, a nie punktowo.

1

Babigoszcz - Gniazdowo

11

Szymaki

21

Tarnowskie Góry

2

Olsztyn - Gietrzwałd

12

Karniewo

22

Wilcza - Nieborowice

3

Gwiazdowo - Piecki

13

Strachówka - Warmiaki

23

Gorzyce

4

Łęczna - Turowola

14

Sochaczew

24

Gorzyce

5

Zwierki - Zabłudów

15

Zakręt

25

Radlin

6

Sulechów

16

Regut - Człekówka

26

Łuszczów Pierwszy

7

Szlichtyngowa - Górczyna

17

Złota

27

Kolbuszowa

8

Lubin

18

Tomaszów Mazowiecki

28

Tarnów-Ładna

9

Rybitwy-Polesie

19

Kluki

29

Krościenko Wyżne - Iskrzynia

10

Pawłowo

20

Łosiów

30

Reda - Rekowo Górne

Dzisiaj CANARD to 400 fotoradarów umieszczonych na masztach (plus 24 kolejne urządzenia przejęte od straży miejskiej w Warszawie, które uruchamiane będą w kolejnych miesiącach) 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle, 30 instalacji odcinkowego pomiaru prędkości i 29 urządzeń zamontowanych w pojazdach. Całość traktowana jest jako jeden ogólnopolski system, wart prawie 185 mln zł, z czego prawie 157 mln dała Unia Europejska.

Jeżeli chodzi o rozbudowę systemu, to Główny Inspektorat Transportu Drogowego przygotowuje się do opracowania studium wykonalności dla projektu "Zwiększenie skuteczności i efektywności systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym", który potencjalnie byłby realizowany w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020. W studium wykonalności wykazane zostaną warunki realizacji projektu, tak techniczne, jak i osobowe. Plan rozbudowy, opiewa na 162 mln zł, a inspektorzy liczą, że od Unii uda się uzyskać 137,7 mln zł.