Carlo Tedeschi nadał swoim dzieciom tradycyjne imiona: Cristina, Monica, Francesco, Massimo, Paolo, Valentina, Chiara… i Fiesta. To nie jest błąd, ani żart, czy zbyt krótka lista włoskich imion do wyboru. Carlo i jego żona Gianfranca uważają małego, białego, 38-letniego forda za swoją ósmą pociechę.

W historii tej rodziny wzruszające jest jednak to, że kiedy przed dwoma laty u ojca zdiagnozowano nowotwór, jego siedmioro "zwykłych" dzieci zdecydowało, by niemal 40-letniej fieście przywrócić dawny blask.

Wszystkie dzieci rodziny Tedeschi, w wieku od 28 do 46 lat, uczyły się prowadzenia samochodu za kierownicą fiesty, którą Carlo kupił od dilera w pobliżu ich domu w Sant'llario d'Enza, Reggio Emilia we Włoszech. Jedyny fabrycznie nowy samochód, jaki Tedeschi kupił w swoim życiu, ma obecnie 245 tys. km na liczniku i do niedawna nie wyglądał najlepiej.

By uzyskać status samochodu zabytkowego i potwierdzającą to złotą odznakę, samochód musi składać się wyłącznie z oryginalnych części. W przypadku forda rodziny z Italii największym problemem okazała się przetarta tapicerka siedzeń, która była nieosiągalna we Włoszech. Pomocną dłoń podali miłośnicy fiesty z Niemiec - uruchomili swoje kontakty i uratowali przedsięwzięcie. Rodzina Tedeschi znalazła się także wśród gości honorowych na premierze forda fiesty najnowszej generacji, którą zorganizowano w Kolonii.