Kalendarz Pirelli 2017, stworzony przez Petera Lindbergha, został zaprezentowany w Paryżu.

W zeszłym roku Annie Leibovitz sfotografowała silne kobiety, takie jak Amy Schumer, Yoko Ono i Serena Williams. A w tym Lindbergh uwiecznił kobiety dojrzałe - 14 wybitnych aktorek, które jeszcze dwadzieścia lat temu były obiektem westchnień i zazdrości.

Wśród nich znalazły się: Jessica Chastain, Penelope Cruz, Nicole Kidman, Rooney Mara, Helen Mirren, Julianne Moore, Lupita Nyong’o, Charlotte Rampling, Lea Seydoux, Uma Thurman, Alicia Vikander, Kate Winslet, Robin Wright and Zhang Ziyi.

Modelką była także Anastasia Ignatowa, profesor teorii politycznych Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa. Co ciekawe, jest ona jedyną nie-aktorką w tym wydaniu Kalendarza Pirelli.

Jak przyznał sam Lindbergh, dobór bohaterek do Kalendarza Pirelli 2017 nie był przypadkowy. Zależało mu na tym, aby sfotografować kobiety, które występują w mądrych filmach, są laureatkami Oscarów, cieszą się dużym szacunkiem. Jakim więc cudem na zdjęciach wystąpiła Ignatowa?

W ocenie rosyjskich mediów do pojawienia się Ignatowej na zdjęciach rękę przyłożył Siergiej Czemiezow, czyli jej teść i jednocześnie prezes firmy Rostec. A Rostec to spółka z sektora obronności będąca razem z Pirelli współwłaścicielem Pirelli Tyre Russia (fabryki opon w Woroneżu i Kirowie). Nie bez znaczenia są też inwestycje włoskiego koncernu oponiarskiego szacowane na 400 mln euro.

Biorąc pod uwagę fakt, że w niektórych latach Kalendarz Pirelli nie ukazał się, jest to już 44. wydanie tej prestiżowej publikacji.

Zdjęcia zostały wykonane w okresie od maja do czerwca 2016 roku w pięciu różnych lokalizacjach: w Berlinie, Los Angeles, Nowym Jorku, Londynie i na plaży w Le Touquet we Francji. Rezultatem jest Kalendarz składający się z 40 obrazów - z portretami i otoczeniem stworzonym nie w studio, ale w wielu zakątkach miast i otwartych plenerach. Dlatego widać na ulicach zarówno fast food i zniszczone hotele w centrum Los Angeles, jak i Times Square w Nowym Jorku, teatr Sophiensaele w Berlinie, dachy poddaszy w Nowym Jorku i Londynie czy plażę Le Touquet.

Od narodzin w 1964 roku, Kalendarz Pirelli traktowany był jako prestiżowe wydawnictwo.

Do dziś nie jest dostępny w sprzedaży. Otrzymywali go jedynie najwybitniejsi koneserzy sztuki - filmowcy, aktorzy, muzycy, artyści i oczywiście najważniejsi klienci firmy Pirelli. Na świecie ukazuje się zaledwie kilkanaście tysięcy egzemplarzy. Pierwszy egzemplarz tradycyjnie przekazywany jest brytyjskiej królowej. Do Polski w 2016 roku trafiło niespełna 100 sztuk.