Kia niro robi zamieszanie na rynku hybryd. Koreański producent poinformował właśnie, że zebrał już w Europie ponad 23 tys. zamówień na swojego najnowszego crossovera.

Tylko od lipca (miesiąc rozpoczęcia sprzedaży) do października kierowcy odebrali 5815 nowych niro. A ponad 15 tys. kolejnych sztuk trafi do odbiorców przed końcem 2016 roku. 46 proc. spośród dostarczonych już pojazdów kupiły osoby prywatne, a pozostałe 54 proc. trafiło do flot firmowych. Podczas gdy dla całej linii modelowej Kia w Europie wartości te wynoszą odpowiednio: prywatni - 57 proc., flotowi - 43 proc.

Kia niro - hybryda o mocy 141 KM

Kupujących koreańską nowość miały przyciągnąć atrakcyjna dla oka stylistyka, bogate wyposażenie, dobre walory transportowe i układ napędowy inaczej pomyślany niż u konkurencji. Podczas gdy np. Toyota stosuje bezstopniową skrzynię biegów CVT, Kia zdecydowała się na automat dwusprzęgłowy. W efekcie podczas jazdy niro potrafi być bardziej dynamiczne niż samochody rywali. Nie ma też wycia charakterystycznego dla najpopularniejszych hybryd.

CZYTAJ WIĘCEJ - 3,8 l na 100 km? Pierwsza jazda NIRO >>

Azjatycka hybryda także nad Wisłą spotkała się z ciepłym przyjęciem. - Od chwili rozpoczęcia sprzedaży we wrześniu przez 2 miesiące niro zamówiło 100 klientów - powiedziała dziennik.pl Monika Krzesak z Kia Motors Polska.

A to oznacza, że koreańska marka jest na prostej drodze do zrealizowania planu. W chwili debiutu Kia zakładała do końca 2016 roku w Polsce sprzedać 150 niro. W 2017 ma to już być 500 egzemplarzy, a w tym 100 odmiany plug-in. Rok 2018 powinien dać jej sprzedaż hybrydy na poziomie 600 sztuk z czego jedna trzecia będzie ładowana z gniazdka.

Kia Motors Polska spodziewa się 2016 rok zamknąć rekordowym wynikiem ponad 20 tys. sprzedanych nowych samochodów - dowiedział się dziennik.pl. To historyczny finał rocznej sprzedaży od chwili pojawienia się koreańskiej marki nad Wisłą.

Ceny? Tu Koreańczycy nie przeholowali. Najtańsza kia niro w wersji M kosztuje od 86 900 zł, a podstawowy auris bez promocji to wydatek o 2 tys. zł mniejszy. Jednak chłodna kalkulacja zawartości tabelek przechyla szalę na stronę niro, której wyposażenie seryjne jest bogatsze o system wspomagający utrzymanie pojazdu w pasie ruchu, klimatyzację automatyczną dwustrefową, szyby tylne sterowane elektrycznie, skórzaną kierownicę i gałkę zmiany biegów, system audio z 6 głośnikami, relingi dachowe, zapasowe koło dojazdowe i chromowane dodatki na linii okien (w standardzie są też zegary z wyświetlaczem o przekątnej 3,5 cala oraz radio z 5-calowym ekranem dotykowym). Za pośrednią odmianę L trzeba zapłacić 94 900 zł, a topowe XL to wydatek 107 900 zł.

Podobnie jak w wypadku pozostałych modeli sprzedawanych w Europie, także niro chroni 7-letnia gwarancja (do przebiegu 150 tys. km).