- Postępowanie w tej sprawie jeszcze trwa. Wszystkich traktujemy tak samo, bez względu na to czy jest to pan Kuba Wojewódzki, czy ktoś inny - powiedział dziennik.pl st. sierż. Maciej Szarzyński z biura prasowego policji w Grudziądzu, kiedy zapytaliśmy o sprawę słynnego zdjęcia gwiazdora TVN z dwoma policjantami przy zielonym lamborghini. Właśnie ta fotografia ściągnęła na głowy obu mundurowych gniew ich szefa - komendant policji w Grudziądzu zarządził skontrolowanie tej interwencji.

Jedno zdjęcie a tyle kłopotów

Po miesiącu od zatrzymania na autostradzie serwis naszemiasto.pl donosi, że Kubę Wojewódzkiego zatrzymano wtedy za jazdę z prędkością 206 km/h. To o 66 km więcej niż pozwalają na to przepisy. Mandatu miał nie dostać bo mundurowych oczarował wspólnym zdjęciem przy zielonym lambo, które później zamieścił w internecie.

W myśl prawa policjanci mogli jeszcze ukarać Wojewódzkiego mandatem przez 14 dni od daty ujawnienia wykroczenia i zatrzymania. Drogówka z Grudziądza miała prosić o to komendę w Warszawie, jednak mundurowi ze stolicy spóźnili się o jeden dzień. Teraz policji pozostaje skierowanie sprawy do sądu.

A mundurowi ze zdjęcia, którzy odstąpili od ukarania Wojewódzkiego na miejscu ponoć już sami zostali ukarani naganami. Pozostaje im jeszcze odwołać się do komendanta wojewódzkiego policji.