Ponad 600 tysięcy - tyle sztuk opla mokka pierwszej generacji zamówili kierowcy z Europy od chwili debiutu w 2012 roku. W Polsce jeśli chodzi o klasę najmniejszych (najtańszych?) SUV-ów liderem tego segmentu wśród klientów indywidualnych (nie na firmę) jest właśnie mokka. Tylko w 2015 niemiecki producent sprzedał nad Wisłą 2820 sztuk tego samochodu. A w 2016 do końca sierpnia Polacy na własne gospodarstwo domowe zarejestrowali 1980 egzemplarzy.

Jak widać, Opel ma o co się bić. A najnowsza mokka nazywa się teraz X. Opel podkreśla, że to oznaczenie daje początek nowej linii produktów - już niebawem wszystkie SUV-y i crossovery tej marki będą miały do nazwy przypisaną literę X.

Opel mokka X to przede wszystkim zmieniona uroda. Najwięcej nowego widać z przodu, a najpoważniejszą innowacją są reflektory, które teraz dysponują także techniką LED, a to dopuszcza zastosowanie sprytnego systemu oświetlenia, umożliwiającego jazdę na światłach drogowych bez oślepiania nadjeżdżających z naprzeciwka. Rozwiązanie oferuje 9 różnych funkcji i trybów działania, takich jak oświetlenie miejskie, oświetlenie pozamiejskie, tryb turystyczny, doświetlanie zakrętów, oświetlenie wspomagające cofanie i manewrowanie oraz tryb oszczędny po zatrzymaniu pojazdu.

Nowy zespół reflektorów diodowych zastępuje stosowane poprzednio adaptacyjne oświetlenie biksenonowe. W opinii inżynierów Opla reflektory LED emitują światło pozwalające zobaczyć prawdziwe kolory oświetlanych obiektów. Ponadto brak elementów mechanicznych w konstrukcji reflektora sprawia, że szybciej i precyzyjniej wysyła światło w odpowiednim kierunku. Układ ma też być niezawodny mimo upływu czasu. Śmiałe stwierdzenie…

Bystre oko, lepsze wnętrze

W kabinie debiutuje zupełnie nowa deska rozdzielcza inspirowana nową astrą. Na pokładzie można mieć 7- lub 8-calowy ekran dotykowy systemu multimedialnego. W ten sposób zmniejszono liczbę przycisków (w poprzedniku było ich zatrzęsienie), a sterowanie wieloma funkcjami przeniesiono na wyświetlacz. Wprowadzono wiele nowinek technologicznych - największą jest system multimedialny IntelliLink, który daje możliwość pełnej integracji smartfona z samochodem i wykorzystanie tego, co oferuje nam telefon na ekranie dotykowym samochodu.

Dodatkowo kierowca ma teraz do dyspozycji wszystkie udogodnienia oplowskiego systemu OnStar - za jego pośrednictwem pracownik call center mówiący po polsku w każdej chwili nie tylko zdiagnozuje stan pojazdu, lecz także wezwie pomoc w razie kolizji czy pomoże odnaleźć cel podróży i zdalnie prześle go nawigacji auta. OnStar potrafi również zmienić auto w hotspot na kołach, pozwalając podłączyć bezprzewodowo do internetu smartfony i tablety (w Polsce na tę opcję trzeba poczekać). Nowością na pokładzie mokki X są także znane już z nowej astry fotele (z certyfikatem AGR - akcji na rzecz zdrowych pleców), które mogą mieć wentylację, masaż i pamięć ustawień.

Z listy dodatków można wybrać - uzbrojony w nowe kamery i ulepszoną jednostkę sterującą - system Opel Eye, który potrafi rozpoznawać znaki drogowe. Rozwiązanie będzie także ostrzegać przed niekontrolowaną zmianą pasa ruchu czy monitorować odległości od poprzedzającego pojazdu.

Z napędem 4x4 i nowy silnik

Jazda? Do wysokoprężnego silnika 1.6 (110 KM i 136 KM) doszlusował doładowany benzynowiec 1.4 Turbo o mocy 152 KM (zadebiutował niedawno w nowej astrze). W modelu mokka X będzie współpracuje z sześciobiegową przekładnią automatyczną, systemem Start/Stop i napędem na wszystkie koła (według wstępnych danych zużycie paliwa w cyklu mieszanym wyniesie i 6,6 l/100 km).

Jak działa oplowski napęd 4x4? Na suchej nawierzchni moment obrotowy trafia tylko na koła przednie (wyjątkiem jest ruszanie w trybie AWD). W zależności od warunków na drodze rozdział napędu zmienia się płynnie i automatycznie od 100 proc. na koła przednie na suchej jezdni do maksymalnie po 50 proc. na przednią i tylną oś, na przykład kiedy jest ślisko.

Ceny? Najtańsza mokka X kosztuje od 79 250 zł - to samochód z turbobenzynowym 1.4/140 KM i sześciobiegową skrzynią manulaną. Na model wyposażony w podstawowy silnik Diesla 1.6 CDTI/110 KM trzeba przygotować niecałe 87 tys. zł. Auto można już zamawiać, a pierwsze sztuki pojawią się u dilerów w drugiej połowie października.