Autorem zdjęć, po raz trzeci w historii Kalendarza Pirelli, został niemiecki fotograf Peter Lindbergh. W zeszłym roku Annie Leibovitz sfotografowała silne kobiety, takie jak Amy Schumer, Yoko Ono i Serena Williams. A w tym Lindbergh uwiecznił kobiety dojrzałe - 14 wybitnych aktorek, które jeszcze dwadzieścia lat temu były obiektem westchnień i zazdrości. Wśród nich jako gość specjalny pojawiła się Anastazja Ignatowa - profesor teorii polityki z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa.

Jak przyznał sam Lindbergh, dobór bohaterek do Kalendarza Pirelli 2017 nie był przypadkowy. Zależało mu na tym, aby sfotografować kobiety, które występują w mądrych filmach, są laureatkami Oscarów, cieszą się dużym szacunkiem.

Jego wizją było przedstawienie artystek takimi, jakimi są, dlatego w większości stylizacji zobaczymy "odczarowane gwiazdy Hollywood" - bez makijażu, z nieułożonymi włosami, w codziennych, zupełnie zwyczajnych ubraniach.

Część aktorek sfotografowana została tak, jakby właśnie wstała z łóżka: w piżamie, bez makijażu z nieuczesanymi włosami. - Będzie to odpowiedź na panoszący się w przemyśle filmowym kult sztuczności - zapowiada fotograf.

Od narodzin w 1964 roku, Kalendarz Pirelli traktowany był jako prestiżowe wydawnictwo.

Do dziś nie jest dostępny w sprzedaży. Otrzymywali go jedynie najwybitniejsi koneserzy sztuki - filmowcy, aktorzy, muzycy, artyści i oczywiście najważniejsi klienci firmy Pirelli. Na świecie ukazuje się zaledwie kilkanaście tysięcy egzemplarzy. Pierwszy egzemplarz tradycyjnie przekazywany jest brytyjskiej królowej. Do Polski w 2016 roku trafiło niespełna 100 sztuk.