Rowerzystom w Polsce dzieje się coraz gorzej i giną coraz częściej. A pieszym mimo poprawy ich losu i tak daleko do radości - nad Wisłą nadal co trzeci zabity na jezdni to pieszy, podczas gdy w UE co piąty - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli (NIK), która sprawdziła poziom bezpieczeństwa obu niechronionych grup uczestników ruchu drogowego w latach 2010-2015. Skąd takie wnioski? 

W ocenie NIK liczba wypadków w Polsce zmalała o 15 proc., o 19 proc. mniej było poszkodowanych, a w tym o 25 proc. spadła liczba ofiar śmiertelnych. Kontrolerzy jednak w następnych zdaniach raportu natychmiast gaszą optymizm - podkreślają, że mimo ogólnej poprawy zbiorcze statystyki są alarmujące. W latach 2010-2015 w Polsce odnotowano niemal 220 tys. wypadków, w których poszkodowanych zostało ponad 290 tys. osób.

Izba wskazuje na niepokojąco duży udział w statystykach pieszych i rowerzystów. O ile w 2010 r. stanowili oni 30 proc. poszkodowanych i 39 proc. zabitych we wszystkich wypadkach drogowych, to w ciągu kolejnych 5 lat sytuacja pogorszyła się i w 2015 roku odnotowano wzrost do odpowiednio 32 proc. i 41 proc.

Wzrost wypadków z rowerzystami. Piesi? Giną częściej niż w UE

Tylko liczba wypadków z udziałem rowerzystów zwiększyła się o ponad 18 proc. z 3918 w 2010 roku do 4634 w roku 2015, a ofiar śmiertelnych wzrosła z 280 do 300.

Mimo, że liczba wypadków z udziałem pieszych spadła o 24 proc. (o 2705 wypadków), a zabitych o 26 proc. (o 320 osób), to wciąż w Unii Europejskiej stanowią oni 21 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych, natomiast w Polsce to nadal co 3 zabity na drodze.

NIK w raporcie podkreśla, że na tle innych krajów UE Polska wyróżnia się wyjątkowo wysokim zagrożeniem niechronionych uczestników ruchu (piesi i rowerzyści) - w Unii stanowią oni 28 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych, a więc o 13 proc. mniej niż w Polsce.

Zdaniem kontrolerów wbrew obiegowym opiniom, ogromna większość poszkodowanych to wcale nie pijani lub niewidoczni piesi czy rowerzyści. Ofiarami są często dzieci i osoby starsze, ginące w ciągu dnia na nowych lub dopiero co zmodernizowanych drogach.

Dlaczego jest tak źle?

Przedstawiciele Izby uważają, że dotychczas stosowany system zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego nie pozwala skutecznie chronić pieszych i rowerzystów. A odpowiedzialności za to ponosi Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, której działania w okresie objętym kontrolą (2010-2015 - za rządów PO-PSL) nie przyniosła poprawy. Przypominamy, że przewodniczącym KRBRD, która doradza rządowi z urzędu jest minister infrastruktury.

Przyczyną pogorszenia sytuacji rowerzystów jest m.in. złe oznakowanie dróg dla rowerów i ich kiepski stan techniczny (brak remontów tłumaczony brakiem pieniędzy). Mimo, że ścieżek jest więcej to i tak w ocenie NIK jest to kropla w morzu potrzeb - trasy rowerowe stanowią w Polsce zaledwie ok. 3 proc. łącznej długości sieci dróg publicznych i budowane są przede wszystkim w miastach.

Wyniki oględzin na odcinkach dróg w ciągach których odnotowano największą liczbę wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów wykazały, że na 90 proc. istniejąca organizacja ruchu (oznakowanie dróg) mocno odbiegała od zatwierdzonej. Nieprawidłowa organizacja ruchu powodowała wzrost zagrożenia. Niezgodności dotyczyły oznakowania i innych urządzeń, które nie występowały w zatwierdzonych projektach, bądź braku organizacji ruchu wynikającej z dokumentacji - alarmuje NIK.