Do przyjazdu prezydenta USA Baracka Obamy przedstawiciele Secret Service i polski BOR przygotowywały się już na kilka miesięcy przed szczytem NATO w Warszawie. Jednak warto wiedzieć, że plany i poszczególne punkty wizyty dopinane są tuż przed przylotem najważniejszego Amerykanina. Także przed jego wizytą wysyłany jest specjalny sprzęt i samochody używane do ochrony głowy mocarstwa. Wśród nich jest oczywiście słynna Bestia, osobista limuzyna Obamy, która przyleciała do Polski specjalnym samolotem.

Pancerny samochód dla Obamy zbudował Cadillac. Auto służy mu od 2009 roku. Co prawda pojazd nosi logo tej amerykańskiej marki, ale w odróżnieniu od poprzednich limuzyn prezydentów USA nie jest oparty na seryjnym modelu. Cadillac One pod spodem kryje napęd na cztery koła i elementy konstrukcyjne wykorzystywane do budowy chevroleta kodiak (pikap/ciężarówka). Poza tym auto Obamy wykorzystuje elementy kilku innych aut Cadillaca.

Skąd wzięła się nazwa? Bestia, to przydomek nadany przez agentów Secret Service. Inna nieoficjalna nazwa to Cadillac One - kryptonim na wzór Air Force One. Media donoszą, że na potrzeby Obamy zbudowano nie jedną taką limuzynę, a - uwaga! - dwanaście. Każda kosztuje 1,5 mln dolarów (ok. 5 mln zł).

Bestia waży ok. 8 ton i od początku do końca mierzy 5,5 m. Grubość pancernych szyb to niemal 13 cm. Pancerne drzwi mają ponad 20 cm grubości - przez ciężar ich otwarcie od środka jest niemal niemożliwe. Karoseria, która chroni prezydenta USA została wykonana z kombinacji stopu tytanu uzbrojonego w płytki ceramiczne, stal, kevlar i aluminium.

W prezydenckiej kabinie zmieści się pięciu pasażerów. A łącznie samochodem może podróżować siedem osób, wliczając kierowcę. Wnętrze całkowicie odcięto od świata zewnętrznego i uszczelniono na wypadek uderzenia bronią biologiczną i chemiczną (w kabinie utrzymywane jest nadciśnienie). Karoseria powinna wytrzymać atak rakietą Stinger i wybuch miny albo granatu.

Bestia jest uzbrojona w systemy noktowizyjne, które pozwalają kierowcy prowadzić pojazd w całkowitej ciemności. Dodatkowo samochód wyposażono w wyrzutnie gazu łzawiącego, a w kabinie szofera znajduje się broń dużego kalibru.

Na pokładzie zamontowano telefon satelitarny i system umożliwiający prowadzenie wideokonferencji - układ został zabezpieczony przed podsłuchem. Cadillac One toczy się na wzmocnionych kevlarem oponach typu Run Flat umożliwiających ucieczkę z miejsca zagrożenia nawet po przebiciu czy przestrzeleniu.

Bagażnik mieści m.in. broń i oddzielny system zapewniający podtrzymanie życia w przypadku ataku. Na wypadek, gdyby ambulans jadący w kolumnie prezydenckiej został odcięty, na pokładzie Bestii jest też wyposażenie medyczne w tym pojemniki z krwią odpowiadającą grupie krwi aktualnego prezydenta - obecnie Baracka Obamy.

Limuzynę Obamy napędza widlasty ośmiocylindrowy silnik Diesla o mocy 600 KM. Przyspieszenie 0 do 60 mil na godzinę trwa 15 sekund. W razie potrzeby nagłej ewakuacji kierowca może skorzystać z tymczasowego nitro podnoszącego moc do 1000 KM. Na jednym baku Bestia Obamy przejedzie niewiele ponad 100 km. Dlaczego silnik na olej napędowy? Ze względów bezpieczeństwa - benzyna jest wybuchowa.

Razem z Bestią podróżuje mechanik/agent Secret Service, który poza bronią jest wyposażony w arsenał elektronicznych urządzeń i narzędzi serwisowych.

W historii zdarzały się też wpadki z udziałem limuzyny Obamy. W 2011 roku w trakcie podróży Baracka Obamy do Irlandii Bestia zawisła na przejeździe, w bramie ambasady USA w Dublinie. Prezydenta nie było w środku limuzyny.

Nasz informator z warszawskiej ambasady USA pytany o ten incydent stwierdził, że "jeśli Bestia wjechała na dziedziniec placówki, to nie przewidujemy podobnej wpadki przy wyjeździe".