Inżynierowie Forda z Wielkiej Brytanii i Niemiec zakasali rękawy i stworzyli nowy czterocylindrowy silnik wysokoprężny 2.0 EcoBlue. Konstrukcja zastąpi stosowaną do tej pory jednostkę 2.2 TDCi.

Twórcy zapewniają, że nowy napęd uzyskuje o 20 procent wyższy moment obrotowy (340 Nm już przy przy 1250 obr./min) i spełnia normy Euro VI, które zaczną obowiązywać we wrześniu 2016 roku. Jednostka ma odznaczać się również wysoką kulturą pracy - na biegu jałowym jest o 4 decybele cichsza.

Wiadomo, że silnik 2.0 EcoBlue będzie początkowo oferowany w wersjach o mocy 105, 130 i 170 KM w samochodach użytkowych (transit i transit custom). Jednostka zdolna wydobyć ponad 200 KM mocy pojawi się później również w samochodach osobowych Forda obok innych wariantów EcoBlue, włącznie z wersją 1,5 l.

Nowe wtryskiwacze paliwa są w stanie zaoferować do sześciu wtrysków na cykl spalania, przy czym każdy wtrysk trwa zaledwie 250 mikrosekund (0,00025 sekundy) i dostarcza 0,8 mg oleju napędowego - to odpowiednik jednego kryształku cukru. Tak niewielka ilość paliwa jest wtryskiwana przez osiem stożkowych otworów, z których każdy ma średnicę 120 mikronów, co odpowiada grubości ludzkiego włosa.

Przedstawiciele Forda zapewniają o zastosowaniu szeregu innowacji, które pozwalają zredukować tarcie, a w rezultacie przyczyniają się do zmniejszenia zużycia paliwa o 13 procent. Osiągi najnowszej jednostki były testowane na dystansie 5,5 mln kilometrów, włączając to próby prowadzone przez kierowców/klientów w rzeczywistych warunkach eksploatacji (400 tys. km). Pozostaje trzymać za słowo…

Wirniki kompresora wykonano z jednego kawałka aluminium, a nie z odlewu, co zmniejsza tolerancję do poziomu zaledwie dwóch lub trzech mikronów - czyli wielkości pojedynczej bakterii. Efekt to większa wytrzymałość części i mniejszy hałas oraz wibracje. W miejscu przekładni ślimakowej o konstrukcji zębatej zastosowano siłownik turbosprężarki, dzięki czemu uzyskano dwukrotne skrócenie czasu reakcji do 110 milisekund - tyle zajmuje mrugnięcie powieką.