Trzy wnioski o uchylenie immunitetu od Komendanta Głównego Policji oraz dwa wnioski z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego to dotychczasowy bilans drogowych wyczynów parlamentarzystów z obecnej kadencji - ustalił dziennik.pl. Najwięcej polityków na bakier z przepisami drogowymi jest w klubie parlamentarnym PiS. Wśród wniosków o uchylenie immunitetu poselskiego jeden dotyczy szefa resortu rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, a wpłynął on do prokuratury generalnej z GITD. 

Minister Jurgiel w rozmowie z dziennik.pl początkowo stwierdził, że nie wie, o co chodzi, i nie pamięta takiej sytuacji. Po chwil jednak przyznał: - A było coś takiego ze trzy czy cztery tygodnie temu, przekroczenie prędkości o 30 km/h. W Sejmie już złożyłem rezygnację (z immunitetu) - powiedział nam minister

Za takie wykroczenie kodeks przewiduje 4 punkty karne i mandat w wysokości do 200 złotych. Zapytany, czy zamierza zapłacić karę, minister Jurgiel odparł: - Teraz czekam. Pewnie jakieś wyjaśnienia będzie trzeba złożyć. Jak uznają, to zapłacę. Zresztą oni od tych fotoradarów to często się mylą, a w moim biurze poselskim dużo osób jeździ samochodem. Zobaczymy, co się wyjaśni - dodał. 

Poza szefem resortu rolnictwa prokuratura wystąpiła też z wnioskami do marszałków o uchylenie immunitetu trzech innych przedstawicieli klubu parlamentarnego PiS - chodzi o posła Jacka Świata, który wpadł w sieci GITD, oraz o senatorów: Jerzego Czerwińskiego oraz Waldemara Bonkowskiego (w ich przypadku o uchylenie immunitetu dopomina się policja).

Jedyny przedstawiciel PO w spisie prokuratury generalnej, poseł Stanisław Żmijan, pytany o sprawę, był zdziwiony obecnością na tej liście. - Jeszcze na początku nowej kadencji zrezygnowałem z immunitetu i rozliczyłem się z przekroczenia prędkości. Prawo jazdy już odzyskałem. Ktoś tam teraz chce pewnie sobie poużywać - powiedział nam polityk Platformy.

Żmijan, który był jednym z głównych propagatorów wprowadzenia ostrzejszych przepisów, sam padł ich ofiarą jesienią 2015. Z relacji policji wynikało wówczas, że poseł PO popisał się brawurową jazdą na trasie Chełm-Hrubieszów - wyprzedzał m.in. kolumnę pojazdów na linii podwójnej ciągłej. Jego wyczyny nagrał nieoznakowany radiowóz z wideorejestratorem. Najpoważniejszym było przekroczenie prędkości o 53 km/h w terenie zabudowanym. Polityk Platformy stracił prawo jazdy na 3 miesiące.