- Oględziny w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym rozpoczęły się, trwają. Mamy czas do 21 marca; taki czas wyznaczyła nam prokuratura (która prowadzi śledztwo w sprawie incydentu). Zrobimy wszystko, by w tym terminie zdążyć - powiedział rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Marcin Szyndler.

Do zdarzenia doszło w czasie przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 na terenie woj. opolskiego. W samochodzie, którym podróżował prezydent Andrzej Duda, doszło do uszkodzenia opony tylnego koła. W wyniku tego - jak później relacjonował sam prezydent - "auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu". Prezydent, korzystając z innego samochodu z kolumny, wyruszył w dalszą drogę do Wisły. Ani jemu, ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało.

- Jak państwo widzicie, jestem cały i zdrowy. Sprawa będzie badana przez ekspertów. Jak sądzę, mam nadzieję, że zostanie zbadana porządnie i wnikliwie, bo taka rzecz się nie powinna zdarzyć - powiedział dziennikarzom w sobotę prezydent. - Natomiast głębokie podziękowania i ukłony w kierunku pana kierowcy - oficera Biura Ochrony Rządu, który prowadził samochód - dodał Duda.

Przyczyny zdarzenia badają obecnie: prokuratura, policja i specjalna komisja w Biurze Ochrony Rządu.

Limuzynę przewieziono do CLK w niedzielę. Rzeczniczka opolskiej prokuratury okręgowej Lidia Sieradzka informowała, że biegli wydadzą opinię co do stanu samochodu przed zdarzeniem oraz opinie mające na celu rekonstrukcję zdarzenia.

Doprecyzowała również, że biegli mają np. odpowiedzieć na pytanie, czy zniszczenie koła prezydenckiego samochodu mogły spowodować umyślnie osoby trzecie. Mają także odtworzyć, jak doszło do zdarzenia - na podstawie stanu samochodu, zeznań czy np. zabezpieczonych nagrań zdarzenia.

W sprawie przesłuchani też zostali pierwsi świadkowie - m.in. dwóch funkcjonariuszy BOR, policjant, który był na miejscu incydentu w piątek, trzech świadków - pracowników autostrady, którzy zbierali fragmenty opony po zdarzeniu, dwóch ratowników medycznych oraz część świadków, którzy podróżowali w czasie, gdy doszło do zdarzenia, autostradą.

Ustalane będzie również - jak informuje prokuratura - czy samochód, którym podróżował prezydent Duda, był sprawny technicznie; jaka była przyczyna uszkodzenia opony tylnego prawego koła; czy opony były użytkowane właściwe do tego pojazdu. Badana ma być też dokumentacja zakupu i eksploatacji opon oraz książka serwisowa pojazdu.

Prokuratura sprawdzała także w trakcie swoich czynności miejsca oddalone o 10 km od miejsca zdarzenia z prezydencką limuzyną, w których wcześniej zdarzyły się kolizje drogowe.

- Nie prowadzimy postępowania w sprawie tych kolizji, ale były prowadzone oględziny tych miejsc, by zbadać, czy kolizje te mogły mieć jakikolwiek związek ze zdarzeniem z samochodem prezydenckim - doprecyzowała w rozmowie prokurator Sieradzka.

Prokuratura Okręgowa w Opolu w sobotę formalnie wszczęła śledztwo ws. incydentu z udziałem pojazdu, którym jechał prezydent Duda. Śledztwo dotyczy nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jak wyjaśniała Sieradzka, obecnie postępowanie prowadzone jest w sprawie.

Śledztwo dotyczy artykułu 174 paragraf 2 Kodeksu Karnego, który mówi o nieumyślnym sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 3 lat więzienia.

Sprawę incydentu bada też Biuro Ochrony Rządu. MSWiA poinformowało w sobotę, że minister Mariusz Błaszczak "czeka na wyniki prac specjalnej komisji powołanej w Biurze Ochrony Rządu. W jej skład wchodzą eksperci, którzy będą wyjaśniać przyczyny wydarzenia" - poinformował resort.