Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli (NIK), na jednej z ulic w Łodzi rozpędził swoje volvo S80 do 136 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 km/h - donosi Dziennik Łódzki. Namierzyli i zatrzymali go policjanci w nieoznakowanym radiowozie. Wykroczenie zarejestrował wideorejestrator. Wszystko wydarzyło się w piątek, 12 lutego.

- Nie tłumaczy mnie fakt, że prędkość przekroczyłem, jadąc cztero- czy trzypasmową ulicą Sikorskiego po godz. 23 w piątek, ponieważ przepisy złamałem - mówi Kwiatkowski.

Policja potwierdza, że doszło do takiej kontroli. - Jednocześnie muszę zaznaczyć, że policjanci nie wiedzieli, że kontrolowany kierowca ma immunitet - informuje młodszy inspektor Joanna Kącka, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi. Kwiatkowski przyznał się do popełnionego wykroczenia i przyjął mandat w wysokości 500 zł, a na jego konto trafiło 10 punktów karnych.

- Niezwłocznie po ujawnieniu faktu, że kierowcy przysługuje immunitet, rozpoczęto procedury, zmierzające do uchylenia go - mówi Kącka.

Ostrzejsze przepisy = utrata prawa jazdy

Szef NIK padł też ofiarą ostrzejszych przepisów wprowadzonych w 2015 roku. Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym policjanci zatrzymali i zabezpieczyli jego prawo jazdy. - W związku z tym, że naruszyłem przepisy ruchu drogowego, jak każdy obywatel, zapłaciłem mandat i zdałem prawo jazdy na trzy miesiące - mówi Krzysztof Kwiatkowski.

Prezesa NIK chroni immunitet, który może zostać uchylony wyłącznie przez Sejm. 

Co ciekawe, Krzysztof Kwiatkowski stracił prawo jazdy na tydzień przed konferencją, podczas której prezentował raport NIK krytykujący chaos w zbieraniu informacji dotyczących m.in. wypadków i bezpieczeństwa na polskich drogach. CZYTAJ WIĘCEJ >>>