Mariusz Błaszczak w RMF FM stwierdził, że pora na to, by polską policją kierowali mundurowi bez przeszłości w komunistycznej MO. Przyszły szef MSWiA przyznał, że pod jego kierownictwem resort postawi na młodszych policjantów - nowy komendant i nowi ludzie w kierownictwie z naborów po 1989 roku.

- Czas już najwyższy, żeby skończyć z więzami łączącymi policję z PRL. Oczywiście, nie jest tak, że nie będę kierować się kompetencjami - te uważam za najważniejsze. Jednak upłynęło już 26 lat i czas na to, by ludzie którzy nie byli w MO stanęli na czele policji. Ważne jest nowoczesne podejście - powiedział Błaszczak.

Polityk PiS zapytany o to, jak szybko zamierza podporządkować policji cały system kontroli drogowej i fotordarów stwierdził, że jest to duże wyzwanie. - Przede wszystkim trzeba doprowadzić do tego, by fotoradary stały w miejscach właściwych, a więc nie służyły jako skarbonka przysparzająca dochodów budżetowi - odparł Błaszczak.

Na pytanie, czy będzie nakładał wyższe mandaty na kierowców, Mariusz Błaszczak stwierdził wymijająco, że nie chodzi o to, by policja koncentrowała się na tych nieszczęśnikach, którzy w korkach muszą przejeżdżać do pracy i denerwują się, że za chwilę się spóźnią. - Wtedy jest to represja. Natomiast trzeba być zdecydowanym i skutecznym wobec tych, którzy są zagrożeniem dla innych uczestników ruchu - powiedział przyszły nowy szef resortu spraw wewnętrznych.

Postawiony pod ścianą pytaniem "Panie ministrze więcej fotoradarów, czy mniej?", przypomniał uszczypliwie: - To pytanie, które zadała Ewa Kopacz w pociągu jednemu z pasażerów. Z całym szacunkiem, to jest źle postawione pytanie. Radary powinny być w tych miejscach, które są niebezpieczne, a nie w tych, gdzie stanowią skarbonkę - odparł polityk PiS.