Koncern Volkswagen montował w samochodach z silnikiem Diesla program komputerowy, który fałszował odczyty poziomu spalin. Oszustwo wykryła amerykańska administracja rządowa. Wadliwe samochody mogą być także w Polsce.

Tymon Grabowski zaleca jednak, by zachować spokój. Jego zdaniem, jeżeli samochód działa i nie ma żadnych negatywnych symptomów, to nie trzeba robić nic. Ekspert zaznacza, że urządzenie, które fałszuje zawartość toksyn w spalinach uaktywnia się tylko podczas testów, więc podczas normalnej eksploatacji nie ma żadnego znaczenia, czy ono jest zamontowane, czy też nie. 

Amerykanie nałożyli na koncern karę finansową. Grabowski uważa, że za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o aferze. Przypomina historię koncernu Hyundai, który zaniżał ilość spalin w samochodach kierowanych na rynek amerykański. Został za to ukarany. Koncern nadal produkuje samochody na ten rynek. Musiał jedynie w informacji zmienić dane dotyczące spalania. 

Polski oddział Volkswagena nie przewiduje żadnej akcji serwisowej. Nie będą też wysyłane do klientów listy z przeprosinami.