Martin Winterkorn ma być zastąpiony w najbliższy piątek na stanowisku szefa koncernu Volkswagen przez prezesa Porsche Matthiasa Müllera - donosi niemiecki dziennik  "Der Tagesspiegel", który powołuje się na informatorów z kręgów rady nadzorczej VW.

W opinii gazety zmiana na stanowisku szefa koncernu to efekt skandalu z fałszowaniem danych o emisji spalin przez silniki Diesla VW. Służby prasowe producenta określają te doniesienia jako "nonsens".

Manipulacje polegające na zaniżaniu danych o emisji szkodliwych substancji przez specjalne oprogramowanie wykryli Amerykanie - początkowo mówiło się o niemal 500 tys. aut w USA. Teraz także inne kraje chcą sprawdzić, czy i u nich Volkswagen fałszował dane.

Volkswagen podał w oficjalnym komunikacie, że sprawa "niewłaściwego oprogramowania" może w skali globalnej dotyczyć nawet 11 mln samochodów z silnikiem Diesla (jednostka 2.0 TDI - EA 189 produkowana w latach 2012-2015). Wysokoprężne serce jest montowane w autach marek VW, Audi, Skoda i Seat.

Brytyjskie Towarzystwo Producentów i Sprzedawców Samochodów twierdzi, że nie ma żadnych dowodów na to, by koncerny motoryzacyjne oszukiwały europejskich regulatorów. Ale telewizja SKY alarmuje, że nawet gdyby skandal ograniczył się tylko do Volkswagena, miliony brytyjskich kierowców czekałoby odesłanie pojazdów do przeróbek i wyższe podatki drogowe, których skala zależy od emisji. "Times" cytuje dane niemieckiego producenta, że co 6 sprzedawane w Wielkiej Brytanii auto to Volkswagen lub Audi.

Koncern z Wolfsburga spodziewa się konsekwencji nie tylko wizerunkowych. Jak na razie Volkswagen zarezerwował 6,5 miliarda euro na pokrycie kosztów afery.
Akcje Volkswagena straciły na giełdzie we Frankfurcie ponad 20 procent.