- Zatrzymali mnie jakieś 200 metrów przed domem - wspominał w TVN Michał Wiśniewski. Dodał, że policjanci rozpoznali go i koniecznie chcieli sobie zrobić z nim zdjęcie. Jeden z mundurowych przyznał nawet, że muzyk jest idolem jego córki.

Jednak to, co pokazał alkomat, w który dmuchnął Wiśniewskim, dosłownie zwaliło policjantów z nóg. - Wydmuchałem 2,4 promila, a miałem ze sobą kierowcę. To było bardzo słabe. Ten policjant walnął głową w kierownicę i powiedział: Tu ch..., co ja mam powiedzieć mojej córce? Przecież ty dla niej jesteś idolem? - opowiadał muzyk.