Koncern Tata Motors, produkujący Jaguara, otworzy fabrykę na Słowacji. O inwestycję zabiegały wcześniej również Polska i Węgry. Słowacja zaoferowała większe dofinansowanie do miejsc pracy. Wicepremier Janusz Piechociński mówił, że przedstawiciele koncernu prowadzili rozmowy w tej sprawie.

Wiceprezes Związku Banków Polskich Mieczysław Groszek powiedział, że nie powinno się opowiadać o takich inwestycjach, zanim nie zostaną one sfinalizowane. - Jest to bowiem sygnał dla konkurentów, którzy w takiej sytuacji mogą przebijać stawkę. Tak prawdopodobnie się stało - przypuszcza Mieczysław Groszek. Jego zdaniem, jest to swoisty nieprofesjonalizm w kategorii bankowości inwestycyjnej. Wiceprezes ZBP przypuszcza, że politycy, przekazując te informacje, chcieli coś ugrać.

Zdaniem Piotra Soroczyńskiego z KUKE - instytucji wspierającej polskich eksporterów, który gościł w PR24, straci na tym Jaguar. Nasze fabryki należą do najbardziej wydajnych, co potwierdzają inne zagraniczne koncerny. Ekonomista przypuszcza, że na taką decyzję Tata Motors mogło się złożyć wiele elementów, między innymi dofinansowanie państwa do fabryki.

Producent jaguara i land rovera ma zainwestować w zakład na Słowacji miliard funtów. Według "Financial Times", z fabryki miałoby wyjeżdżać rocznie 300 tysięcy aut. Byłaby to pierwsza fabryka Tata Motors w Europie, zlokalizowana poza Wielką Brytanią.