Mustang - takim kryptonimem MON nazwał program dostawy nowych samochodów, które w szeregach polskiej armii mają zastąpić honkery. W latach 2016-2022 do wojska ma trafić 882 sztuk nowych wozów, w tym 41 samochodów opancerzonych.

MON wymianę dotychczas użytkowanych samochodów na nowe tłumaczy przestarzałą konstrukcją, zużyciem i ograniczoną możliwością modernizacji. - Decyzja w sprawie pozyskania nowego samochodu ciężarowo-osobowego wysokiej mobilności została podjęta także ze względu na brak spełnienia podstawowych cech dla tego rodzaju pojazdów na współczesnym polu walki m.in. mobilności i przeżywalności - mówi dziennik.pl płk Jacek Sońta, rzecznik prasowy MON i dodaje, że chodzi też o pozyskanie nowego podwozia pod budowę całej gamy wersji pojazdów specjalnych.

Czego konkretnie oczekuje Inspektorat Uzbrojenia, który jest odpowiedzialny za realizację przetargu? Firma, która wygra ten "wyścig zbrojeń", będzie musiała dostarczyć samochody z napędem 4x4 (MON dopuszcza napęd na tylną oś z dołączanym napędem osi przedniej). Nieopancerzone auto powinno być przystosowane do przewozu 8 żołnierzy oraz kierowcy, a w opancerzonej 4 osób z kierowcą. 

Resort obrony chce także, by samochody w wersji nieopancerzonej miały dopuszczalną masę całkowitą (DMC) do 3,5 tony (takim autem będzie mógł kierować żołnierz z prawem jazdy kategorii B). Wymagana przez MON ładowność w wersji bez pancerza to 1000 kg, a opancerzonej - 600 kg.

Auta powinny być wyposażone w silnik o zapłonie samoczynnym, którego wskaźnik mocy nie może być mniejszy niż 35 kW (ponad 47 KM) na tonę. Samochody muszą pokonywać brody o głębokości co najmniej 0,5 m bez przygotowania pojazdu oraz nie płytsze niż 0,65 m z przygotowaniem. W wyposażeniu obowiązkowa wyciągarka z co najmniej 25-metrową liną i o sile nie mniejszej niż DMC auta.

Pojazdy pancerne poza odpowiednimi szybami kuloodpornymi powinny być wyposażone w opony ze specjalnymi pierścieniami pozwalającymi na jazdę po uszkodzeniu np. przez odłamki. Tyle ogólnych wymagań, szczegółowa specyfikacja zamówienia nie została ujawniona - mogą na nią liczyć tylko firmy zaproszone do składania ofert wstępnych.

Wartość zamówienia opiewa na ponad 414 tys. euro, czyli przeszło 1,7 mln zł.

O kontrakt chce powalczyć... Ursus. - Planujemy wystartować w tym przetargu - powiedział dziennik.pl Mariusz Lewandowski, pełnomocnik zarządu ds. marketingu i handlu Ursus SA.

Ursus chce na licencji izraelskiego Automotive Industries Ltd produkować w Lublinie pojazdy storm 3, czyli militarną wersję aktualnego jeepa wranglera i właśnie tym pojazdem planuje zainteresować MON.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że także AMZ Kutno (o którym głośno ostatnio za sprawą nowej syrenki) wspólnie z JLR Polska Sp. z o. o. (generalny importer Jaguara Land Rovera w Polsce) myślą o zaoferowaniu specjalnie przystosowanego defendera.

Czy izraelski storm z Lublina stanie się następcą honkera? A może będzie to land rover defender? Kto jeszcze stanie do walki o ten kontrakt? Dowiemy się najpewniej 8 września 2015 roku - do tego terminu Inspektorat Uzbrojenia przyjmuje wnioski o dopuszczenie do przetargu. 

Co stanie się z wysłużonymi hokerami? Jak się dowiedzieliśmy obecnie w wojskowej ewidencji znajduje się około 1600 tych samochodów w wersji transportowej i około 600 pojazdów specjalnych zabudowanych na podwoziu honkera. - Pojazdy te są obecnie eksploatowane we wszystkich jednostkach wojskowych w kraju i poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej - mówi nam Sońta i dodaje, że honkery wycofane z eksploatacji zostaną przekazane do Agencji Mienia Wojskowego. 

Agencja najpewniej wystawi je na sprzedaż, a wtedy każdy będzie mógł sobie sprawić wojskową terenówkę.