Krzysztof Hołowczyc winnym przekroczenia dozwolonej prędkości o 71 km/h na ograniczeniu do 90 km/h - uznał Sąd Rejonowy w Mławie. Kara? Słynny Kierowca ma zapłacić 4 tys. zł grzywny, 2199 zł kosztów sądowych oraz 400 zł opłaty od grzywny - dowiedział się dziennik.pl.

To oznacza, że sąd przychylił się do opinii biegłego, do której dotarliśmy w połowie maja. Wyrok nie jest prawomocny. Maksymalna grzywna za to wykroczenie to 5 tys. zł.

Uzasadnienie postanowienia wyłączono z jawności - na ten czas dziennikarze musieli opuścić salę rozpraw. W mławskim sądzie nie pojawił się ani Krzysztof Hołowczyc, ani jego obrońca.

Adwokat kierowcy jeszcze nie zapowiedział apelacji, na złożenie wniosku ma 7 dni.

Sprawa może niekorzystnie wpłynąć na wizerunek Krzysztofa Hołowczyca, który jest postrzegany jak propagator bezpieczeństwa. Rajdowiec wielokrotnie mówił o walce z piratami drogowymi. Ma też fundację "Kierowca Bezpieczny".

Hołowczyc winny, ale nie tak bardzo jak chciała policja

Przypominamy, że sprawa Krzysztofa Hołowczyca ciągnęła się od 29 października 2013 roku, kiedy to patrol policji na krajowej siódemce w okolicach Żurominka w gminie Wiśniewo zarejestrował nissana GT-R jadącego z dużą prędkością w stronę Warszawy. Za kierownicą siedział słynny "Hołek". Drogówka na podstawie pomiaru stwierdziła, że na drodze przy ograniczeniu do 90 km/h przekroczył on prędkość o 114 km/h. Rajdowiec nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu. Pierwsza rozprawa odbyła się za zamkniętymi drzwiami na początku marca 2015 roku.

Biegły w analizie przygotowanej na zlecenie sądu w Mławie wykazał, że "za wynik pomiaru prędkości należy uznać 161 km/h". To oznacza, że Hołowczyc na ograniczeniu do 90 km/h jechał o 71 km/h za szybko, a nie tak, jak twierdziła drogówka, o 114 km/h.

Z analizy specjalisty wynika, że policja pomiar prędkości, z jaką poruszał się samochodem Hołowczyc, przeprowadziła za pomocą sprawnego i posiadającego wymagane prawem dopuszczenia wideorejestratora.