Opancerzone samochody, uzbrojenie i wyposażenie specjalne - z takim arsenałem BOR w tym roku zadebiutowało jako jeden z wystawców na Międzynarodowych Targach Europoltech. Jednym z najciekawszych eksponatów był opancerzony range rover, którym podróżuje prezydent.

Jak usłyszeliśmy na stoisku, właśnie tym czarnym SUV-em Bronisław Komorowski pod ochroną funkcjonariuszy jeździ wszędzie tam, gdzie napęd na cztery koła i podwyższone zwieszenie mogą okazać się nieocienione - w góry, na narty czy na Suwalszczyznę do letniskowego domku w Budzie Ruskiej. Auto jest też wykorzystywane do ochrony innych ważnych osobistości odwiedzających Polskę, choć pancernemu range roverowi Komorowskiego daleko do bestii prezydenta USA wyposażonej ma m.in. bank z krwią zgodną z grupą krwi Baracka Obamy.

O zdrowie i życie polskiej głowy państwa ma dbać odpowiednio przeszkolony funkcjonariusz BOR zabierający ze sobą w podróż zestaw ratunkowy z tlenem. Sam opancerzony SUV, choć wyposażony w system gaśniczy, który ma stłumić pożar m.in. w komorze silnika, nie ma systemu dostarczającego tlen do kabiny w razie np. ataku chemicznego. Mógł się tego dowiedzieć każdy, kto był na wystawie - swoje stoiska miały tam nie tylko służby mundurowe, ale też firmy dostarczające im specjalistyczny sprzęt i broń. 

- To idiotyzm! Byłem na tej wystawie i przecierałem oczy ze zdziwienia! - przyznaje w rozmowie z dziennik.pl Jerzy Dziewulski. Były antyterrorysta i szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oburza się na decyzję BOR, który publicznie wystawił sprzęt służący do ochrony. - Z jednej strony krzyk o poufność zamówień, z drugiej strony wszystko na talerzu. Każdy mógł dotykać, usiąść w środku. Zastanawiam się, czy ktoś z BOR nie przedobrzył z tą sprawą - mówi Dziewulski i zastanawia się, czemu udział w pokazie pojazdów Biura w ogóle miał służyć.

- Policja, straż graniczna - rozumiem, oni współpracują z ludźmi. Ale BOR, który chroniąc najwyższych urzędników państwowych potrafi być brutalny i arogancki, nagle zamarzył o ociepleniu wizerunku? Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w USA. Mam tylko nadzieję, że po powrocie z tego show dopełniono wszelkich procedur i samochody poddano przeglądowi pirotechnicznemu i elektronicznemu, przecież ktoś tam mógł zostawić podsłuch - mówi. 

Dziewulski w rozmowie z nami przyznaje, że na własne uszy słyszał, jak w jednej z telewizji przedstawiciel BOR, stojąc przed czarnym range roverem, opowiada, że jego szyby i drzwi zniosą ostrzał z broni kaliber 9 mm. - Jeśli wytrzymają taki ostrzał, to znaczy, że większy się przebije - kwituje ekspert.

Biuro Ochrony Rządu nie widzi jednak niczego złego w pokazaniu swoich samochodów. - Targi Europoltech miały charakter wysoce specjalistyczny i były dostępne jedynie dla profesjonalistów - funkcjonariuszy służb policyjnych oraz cywilnych i wojskowych formacji bezpieczeństwa państwa - powiedział dziennik.pl mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR. - Ze względu na bezpieczeństwo osób ochranianych, w zaprezentowanych samochodach Biura Ochrony Rządu nie przedstawiono całego wyposażenia BOR, świadomie rezygnując z prezentacji sprzętu specjalistycznego, niezbędnego dla zapewnienia bezpieczeństwa osobom ochranianym. Żaden z przedstawionych na targach Europoltech samochodów BOR nie jest przypisany do konkretnej osoby ochranianej. Są one wykorzystywane zgodnie z aktualnymi potrzebami służby - dodał Aleksandrowicz.

Rzecznik BOR zapewnił nas, że wszystkie samochody wystawione na targach, przed powrotem do służby przejdą rygorystyczne przeglądy, poddane zostaną również kontroli pirotechnicznej czy sprawdzeniom antypodsłuchowym.