W miastach zostaną wyznaczone specjalne strefy, do których wjeżdżać będą mogły pojazdy stosunkowo nowe i ekologiczne, czyli np. spełniające określoną przez radę gminy normę Euro. Ten pomysł zmiany prawa autorstwa posłów Platformy Obywatelskiej wywołał ostrą dyskusję. Z jednej strony, jak ocenia autor projektu poseł Tadeusz Arkit, koncepcją zainteresowanych jest już kilkanaście dużych miast, a pierwsze strefy mogłyby powstać już za półtora roku. Z drugiej strony projekt ustawy oprotestowała już lewica, twierdząc, że tego typu regulacja uderzy w najbiedniejszych kierowców, których nie stać na zakup nowszych aut.

CZYTAJ TAKŻE Rząd uderzy w kierowców! Nowy plan PO: starsze auta dostaną zakaz wjazdu>>>

Najbardziej na możliwości wyznaczania stref ograniczonego wjazdu (lub całkowitego zakazu) zależy radnym z Krakowa, który to regularnie zajmuje czołowe miejsca wśród europejskich miast o najgorszej jakości powietrza. - Już od dawna walczymy o możliwość wyznaczania takich stref. Myślę, że Kraków będzie jednym z pierwszych miast, które będzie je próbowało wprowadzić - zapowiada Bogusław Kośmider (PO), przewodniczący rady miasta. - Jestem przekonany, że mimo spodziewanych protestów takie rozwiązania to jedyna droga. I to nie jest kwestia, czy ktoś jest biedny, tylko czy jego samochód zatruwa innych - dodaje.

Pomysł może też chwycić w innych miastach. Samorządowcy przekonują, że to kwestia podążania za europejskimi i światowymi trendami. - W wielu europejskich metropoliach takie rozwiązania się stosuje czasem od lat. Nasze miasto nie jest najbardziej zagrożone smogiem, niemniej trzeba utrzymać to dobre powietrze, które mamy - mówi Małgorzata Chmiel (PO), radna z Gdańska.