Kierowca włoskiego superauta rozpędzał je momentami nawet do 336 km/h. Wszystko nagrywał pasażer.

Szaleńcza próba nie trwała długo - przy 312 km/h samochód najwidoczniej stracił przyczepność na nierówności i wpadł w poślizg, a kierowca nie dał rady go opanować. Lamborghini przebiło barierę ochronną, spadło do rowu i spłonęło.