Inżynierowie Volvo twierdzą, że dla nich nie ma rzeczy niemożliwych. Nowa czterocylindrowa jednostka benzynowa ma 2 litry pojemności i osiąga moc - uwaga! - 450 KM. Jest to możliwe dzięki potrójnemu turbodoładowaniu.

W opinii konstruktorów ich najnowszy silnik z rodziny Drive-E emituje niewiele spalin, ma ogromną moc, jest lekki, a do tego wyeliminowano w nim niemal do zera efekt tzw. turbodziury. Jest to możliwe dzięki potrójnemu doładowaniu silnika. Tego rodzaju technologia jeszcze nigdy nie występowała w takiej konfiguracji.

Nowa dwulitrowa jednostka o mocy 450 KM została wyposażona w elektryczny turbokompresor, który przekazuje sprężone powietrze nie do komór spalania, lecz do dwóch, pracujących równolegle sprężarek. 

Duże ciśnienie doładowania wymagało zastosowania wydajnej, podwójnej pompy paliwowej. Paliwo jest tłoczone pod ciśnieniem 250 bar, co jest dużą wartością, jak na jednostkę benzynową. Stałe doładowanie wspomagane napędem elektrycznym sprawia, że silnik reaguje natychmiast na zmianę obciążenia bez żadnej zwłoki, która jest bolączką silników z jedną turbosprężarką.

Specjaliści rozwijający silniki Volvo przypominają, że w latach 80-tych silniki Formuły 1 osiągały moc ok. 1200 KM z pojemności 1,5 l. Twierdzą, że obecnie największym zadaniem inżynieryjnym jest sprawienie, by jak najwięcej powietrza przepływało przez silnik i by było optymalnie spożytkowane. W opinii konstruktorów szwedzkiej marki układy turbodoładowania są niezbędnym elementem do osiągnięcia tego zadania.