Sprawca przyznaje się do winy i wyraża skruchę - mówił jego adwokat. W sądzie płakał, a w ręku trzymał różaniec.

- Oskarżony jest załamany tym co się stało. Chciałby w więzieniu pracować i przysłać środki dla ofiar wypadku - zapewniał mecenas Przemysław Kowalewski.

Prokuratora oskarża Mateusza S. o spowodowanie katastrofy lądowej pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Według niej, oskarżony miał świadomość, że jego zachowanie może doprowadzić do tragedii. Grozi mu do 15 lat więzienia. 

W opinii biegłego, całą winę za spowodowanie wypadku ponosi kierowca. Badanie wykazało u niego 2,15 promila alkoholu we krwi. Był również pod wpływem środków odurzających. Mateusz S. przekroczył dopuszczalną prędkość o 30 kilometrów na godzinę. Badania wykazały, że samochód, którym jechał, był sprawny. Zdaniem psychiatry, Mateusz S. jest poczytalny. 

Sprawca wypadku był już wcześniej notowany za jazdę pod wpływem alkoholu, a także za kradzież. W 2006 roku został na rok pozbawiony prawa jazdy. 

Dziś przesłuchano sprawcę wypadku, a także Adriannę B., która była jego pasażerką, świadków zdarzenia i policjantów. Na jutro zaplanowano kolejne przesłuchania, pojutrze wypowiedzą się biegli. 

Jeśli strony nie zgłoszą nowych wniosków dowodowych, to wyrok może zostać ogłoszony jeszcze w tym tygodniu. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Alkolock obowiązkowy w samochodach od 2015? Nowe prawo utknęło w Sejmie >>>