Czarne chmury nad głową polityka SLD. Chodzi o zdarzenie z grudnia 2013 roku. Poseł Tadeusz Iwiński jechał wtedy taksówką na nagranie w lokalnej olsztyńskiej telewizji - przypomina gazeta.pl

Z wersji przedstawionej przez policję wynika, że taksówka zatrzymała się, polityk bez wcześniejszego sprawdzenia, czy z tyłu nie jedzie żaden samochód, otworzył drzwi taryfy. W efekcie miał uderzyć "tylnymi, prawymi drzwiami w wykonujący manewr omijania samochód marki Honda, uszkadzając oba pojazdy".

Poseł Iwiński uważa, że wina leży nie tylko po jego stronie. - Sytuacja jest dziwna, precedensowa (...), bo jeżeli tu można mówić o jakieś mojej winie, to ta wina się rozkłada na trzy strony - jeżeli ja mam w ogóle jakąś winę - tłumaczył przed sejmową komisją. Polityk wskazał, że tak samo winny jest taksówkarz oraz "gość, który jechał z tyłu".

Policja domaga się ukarania Iwińskiego za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jednak, żeby pociągnąć posła do odpowiedzialności, konieczne jest uchylenie mu immunitetu. 

Sejmowa komisja regulaminowa rekomenduje posłom odrzucenie wniosku komendanta głównego policji i głosowanie przeciwko uchyleniu immunitetu.