Niemiecki minister transportu Alexander Dobrindt (polityk CSU) w Berlinie przedstawił swój plan dotyczący wprowadzania opłat za jazdę niemieckimi drogami. Kierowcy samochodów osobowych od 1 stycznia 2016 roku zapłacą za korzystanie ze wszystkich dróg (autostrad, dróg krajowych i lokalnych) odpowiednio: 10 euro (ok. 42 zł) za 10 dni (wychodzi 1 euro/ok. 4zł za jeden dzień jazdy po niemieckich drogach), 20 euro (ok. 83 zł) za 2 miesiące, ok. 100 euro (ponad 400 zł) za cały rok. 

W myśl planu ministra zapłacą wszyscy wjeżdżający samochodem na teren Niemiec. Natomiast niemieckim kierowcom opłata za winietę zostanie odjęta z podatku drogowego. 

Dobrindt przekonuje, że to sprawiedliwe rozwiązanie i podpiera się statystykami, z których wynika, że każdego roku na niemieckich drogach odbywa się około 170 milionów przejazdów zagranicznych samochodów. Zdaniem polityka ich kierowcy w większości nie „dokładają się” jednak do finansowania dróg. W przeciwieństwie do niemieckich kierowców, którzy każdego roku płacą podatek samochodowy. W przypadku starych aut o dużej pojemności to nawet kilkaset euro rocznie. 

Dziennik.pl sprawdził, jak niemieckie opłaty wyglądają na tle kosztów przejazdu wybranymi autostradami w Polsce. Przykładowo z tabeli zamieszonej na stronie internetowej autostrady A1 wynika, że przejazd w jedną stronę samochodem osobowym np. odcinkiem Rusocin - Nowa Wieś (znad morza do Łodzi) kosztuje 29,90 zł. Ponad dwa razy więcej kierowca zapłaci za podróż samochodem osobowym odcinkiem Konin - Świecko - według serwisu internetowego autostrady A2 jednorazowy przejazd kosztuje 66 zł.

Dobrindt wyjaśnił, że opłata roczna zależeć będzie od pojemności i rodzaju silnika, a także wielkości emisji dwutlenku węgla. Polityk podał przykłady wyliczeń - za volkswagena passata z 2012 roku z silnikiem Diesla o pojemności skokowej 1986 ccm i emisji CO2 136 g/km opłata wyniesie 104,50 euro.

Dla volkswagena polo z 2013 roku z silnikiem benzynowy 1.2 TSI (1197 ccm pojemności skokowej) i emisji CO2 124 g/km opłata wyniesie 24 euro. 

W przypadku volkswagena golfa V z lat 2003-2009 z silnikiem TDI (1896 ccm pojemności skokowej) i emisją CO2 w wysokości 132 g/km opłata wyniesie 108,08 euro.

Z obliczeń niemieckiego ministerstwa wynika także, że za hondę jazz z 2003 roku z silnikiem benzynowym 1.4 (1400 ccm pojemności skokowej) i emisją CO2 na poziomie 134,4 g/km roczna opłata drogowa wyniesie 94,50 euro. 

Przedstawiciel niemieckiego rządu twierdzi, że wprowadzenie winiet za korzystanie z niemieckich dróg przyniesie w skali roku 800 mln euro. Po odliczeniu kosztów związanych z wprowadzaniem winiet, ich rozprowadzaniem, kontrolą itp. w kasie Berlina ma pozostać ok. 600 mln euro i właśnie pieniądze zostaną przeznaczone na remont dróg w Niemczech.

Plan Berlina przewiduje, że niemieccy kierowcy dostaną winiety do domu pocztą. Obcokrajowcy od 1 stycznia 2016 roku będą musieli kupić je przez internet lub na granicy przed wjazdem na teren Niemiec.