O decyzji Sądu Rejonowego w Nowym Sączu donosi Gazeta Krakowska. Cytowany przez dziennik sędzia miał powiedzieć, że "zachowanie bezpieczeństwa na drodze dotyczy wszystkich użytkowników ruchu, także pieszych". Decyzja o umorzeniu sprawy jest prawomocna. 

Z akt sprawy wynika, że kobieta przechodziła przez drogę w niedozwolonym miejscu. Padał śnieg, było ciemno. Biegli ustalili, że gdy samochód uderzył w pieszą jechał 51 km/h w terenie niezabudowanym. 

Pełnomocnik rodziny zmarłej kobiety przekonywał, że w takich warunkach należało jednak zachować szczególną ostrożność na drodze.

Sędzia uznał jednak, że kobieta nie powinna przechodzić przez ruchliwą drogę wojewódzką w tamtym miejscu, dlatego kierowca nie musiał przewidywać, że nagle o piątej rano ktoś pojawi się mu przed maską.

Policjant w trakcie opisanego wyżej postępowania stawał przed sądem jako oskarżony o spowodowanie jeszcze innego wypadku - tym razem zginął 9-letni chłopiec. Do procesu doprowadziła rodzina dziecka, ponieważ także w tym przypadku prokuratura uznała, że kierowca nie ponosi winy za śmierć na drodze.

Artur S. (wówczas komendant Komisariatu Policji w Krościenku), wymijał grupę dzieci, idących poboczem w Piątkowej koło Nowego Sącza. Jak później ustalili biegli, chłopiec wtargnął na jezdnię.

Matka chłopca uważała, że kierowca jechał szybciej. Powoływała się na relacje sąsiadki, która widziała to zdarzenie. Tymczasem biegli uznali, że renault megane komendanta w terenie niezabudowanym jechało 70 km/h. Sądecka prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie w tej sprawie, nie dopatrując się winy policjanta. Rodzina wystąpiła więc z prywatnym aktem oskarżenia i doprowadziła do procesu. 

Jak czytamy w "Gazecie Krakowskiej" na razie proces w sprawie potrącenia chłopca stoi w miejscu. Od roku sąd czeka na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu ruchu drogowego.

Artura S. nie jest już komendantem komisariatu w Krościenku. Nie rozstał się jednak ze służbą. Jak tłumaczył gazecie nadinsp. Mariusz Dąbek, małopolski komendant wojewódzki policji, Artura S. nie można było zwolnić ze służby, ponieważ nie ma prokuratorskich zarzutów, a w opinii przełożonych jest dobrym policjantem. Nie stracił też prawa jazdy, gdyż nie spowodował wypadku pod wpływem alkoholu.

CZYTAJ TAKŻE Pijana wpadła autem do przejścia, a teraz jest "przerażona" >>>

ZOBACZ RÓWNIEŻ Sztuczna mgła przyczyną tragicznego karambolu na S8? Prokurator w akcji >>>