Sąd skazał Jacka T. na pięć lat więzienia. Orzekł też, że T. powinien odbywać karę w systemie terapeutycznym, gdyż ma problem z alkoholem. Będzie musiał też zapłacić nawiązkę na rzecz właścicieli spalonych samochodów. Łącznie ponad 200 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny - donosi Gazeta Wyborcza.

Jacek T. był oskarżony o podpalenie dziesięciu samochodów - trzech w styczniu 2012 w Ursusie oraz siedmiu w lutym 2012 r. na Śródmieściu. W akcie oskarżenia znalazł się też zarzut podpalenia drzwi wejściowych do siedziby Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Doszło do tego wiosną 2011 r.

Zasądzona kara jest nieco łagodniejsza od żądania prokuratury, która chciała dla T. sześciu lat więzienia. Obrona chciała uniewinnienia od większości zarzutów. 25-latek przyznawał się tylko do podpalenia drzwi prokuratury.

Przed sądem toczą się jeszcze dwie inne sprawy. Pierwsza dotyczy innego podpalenia w Ursusie, druga kolejnych podpaleń przy ul. Oleandrów (w lutym 2013 r.). W prokuraturze Praga Południe toczy się też śledztwo w sprawie podłożenia ognia pod samochodem zaparkowanym na Gocławiu w grudniu 2013 r.