Wypadek w Rudzie Śląskiej na ulicy Oświęcimskiej na przejściu dla pieszych zarejestrowała kamera zamontowana na pokładzie autobusu miejskiego.

Na filmie widać jak pasażerowie, którzy wysiedli z autobusu zbliżają się do pasów. W tym samy czasie z przystanku rusza autobus. Jeden z mężczyzn wchodzi na przejście nagle uderza w niego rozpędzony czerwony nissan. Siła uderzenia była tak duża, że pieszego wyrzuciło w powietrze i odrzuciło o kilka metrów. W opinii policji kierujący nissanem wyprzedzał autobus, który wyjeżdżał z zatoczki. 

Potrąconego mężczyznę karetka zabrała do szpitala w Kochłowicach. Niestety, obrażenia okazały się śmiertelne - donosi serwis tvs.pl. Nissanem kierował 61-letni mężczyzna, był trzeźwy.

W opinii policyjnego eksperta nagranie pokazuje, że błędy popełnili niemal wszyscy uczestnicy i świadkowie wypadku.

- Świadkowie powinni natychmiast zająć się ofiarą. A widzimy na filmie, że ktoś odchodzi, inny przygląda się, jeszcze inny trzyma ręce w kieszeniach, a kierowca nissana zbiera z jezdni buty. Jeśli ofiara potrącenia jest przytomna, trzeba się nią zająć, mówić do poszkodowanego. Trzymać za rękę czy głowę. Ofiara musi czuć, że nie została sama. Takie zachowania ratują życie. Jeśli byłaby nieprzytomna, to należy próbować zrobić resuscytację - trzydzieści uciśnięć na klatkę piersiową i dwa wdechy - mówi Włodzimierza Mogiła z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Katowicach cytowany przez Super Express.

- W sprawie prowadzone są cały czas czynności. Muszą wypowiedzieć się biegli, zostaną przesłuchani świadkowie wypadku na Oświęcimskiej. Na razie nikt w tej sprawie nie usłyszał zarzutów, wobec kierowcy nissana nie zastosowano też żadnych środków zapobiegawczych, sprawę prowadzimy w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - powiedział nadkomisarz Krzysztof Piechaczek, rzecznik policji w Rudzie Śląskiej.