"Groźne wietrzysko (orkan Ksawery) wyrwało jedną z sosen rosnących przed wejściem do domu dziennikarki. Drzewo całym swoim ciężarem spadło na tył zaparkowanego przed domem mini morrisa. Gdyby Olejnik znajdowała się w środku mogło dość do tragedii. Na szczęście nie doszło…" - relacjonuje "Super Express" i przy tekście publikuje zdjęcie jakie Olejnik zamieściła na swoim profilu na Facebooku. 

Publicystka skomentowała sensacje bulwarówki. Oto jej wpis na FB:

"To nie jest mój samochód, tylko mojego znajomego. Nikt z "Super Expressu" do mnie nie zadzwonił, ale napisali, że "cudem uniknęłam śmierci" w mojej "podwarszawskiej willi położonej w sosnowym lasku". Uwielbiam czytać rano gazety." - napisała dziennikarka.

Z naszej strony jeszcze jedna uwaga - auto na zdjęciu to nie jest - jak twierdzi SE - mini morris (ani mini cooper - podpis na zdjęciu w gazecie) tylko mini countryman.