Dramatyczny wypadek wydarzył się w Kalifornii. Na torze wyznaczonym na dnie wyschniętego jeziora El Mirage zorganizowano zawody polegające na ustanowieniu nowego rekordu prędkości. 

Kierowca Brian Gillespie za kierownicą hondy rozpędził auto do niemal 190 mil/h (ok. 306 km/h). W trakcie próby samochód wpadł w poślizg i koziołkował. Szczęśliwie kierowca przeżył - trafił do szpitala. Życie ocaliła mu klatka bezpieczeństwa. 

http://youtu.be/McJJeukIWSA